czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku

Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, samych sukcesów osobistych i zawodowych oraz spełnienia najskrytszych marzeń. Niech ten Nowy Rok należy do Was.
violka42
źródło: Google
 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

LAVERA krem do rąk z dziką różą

Witam Was ciepło po świątecznej przerwie. Mam nadzieję, że odpoczęliście i wracacie do codzienności pełni spokoju i sił. Mój powrót do pracy z pewnością umilił różany krem do rąk. Wystarczy zamknąć oczy aby przenieść się do różanego ogrodu. Uwielbiam kosmetyki Lavera. Wiele z nich zagościło w mojej pielęgnacji na stałe. Zawsze mam w domu kosmetyki tej marki. Wybierając je wiem, że będą dobrze mi służyły. Tym razem zachwyciłam się różanym kremem do rąk. Jak wiecie jestem wielbicielką różanych kosmetyków w każdej postaci. Nie mogę obok nich przejść obojętnie. Krem różany do rąk zachwycił mnie od pierwszego użycia.



Krem jest poręczny, zamknięty w miękkiej plastikowej tubce o pojemności 50 ml. Jest gęsty i aksamitny. Mimo tej konsystencji szybko się wchłania. Pozostawia skórę natłuszczoną ale nie lepką. Bez problemu wracam do pracy biurowej nie obawiając się o tłuste plamy na dokumentach. Idealnie sprawdza się w pracy. Zapach tego kremu jest cudowny. Zdecydowanie różany utrzymujący się przez dłuższy czas. Moje dłonie są niesamowicie gładkie i pachnące. Uwielbiam ten krem. Miałam także krem Lavery z pomarańczą i rokitnikiem, który został moim odkryciem roku. Krem różany również zasłużył na ten tytuł. Opakowanie idealnie sprawdza się w podróży i w damskiej torebce. Jeżeli kochacie zapach róż w  naturalnych kosmetykach temu kremowi się nie oprzecie.
Ciekawa jestem, jaki obecnie krem do rąk gości w Waszej pielęgnacji.

Pozdrowienia
violka42

Skład:
wodno-alkoholowy wyciąg z róży*, olej sojowy*, roślinna gliceryna, trójglicerydy, alkohol tłuszczowy, ester kwasu glicerynowego, włókna bambusowe, faktor nawilżający, olej z dzikiej róży*, olej z jojoby*, olej kokosowy, witamina E, białko roślinne, ksantan, hydrolat z mirtu*, olej słonecznikowy, witamina C, mieszanka olejków eterycznych
*składniki pochodzące z upraw ekologicznych
 

czwartek, 24 grudnia 2015

Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia

Życzę wszystkim spokojnych i radosnych  Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie rodzinnym. Niech ten czas spokoju, zadumy i miłości napełni Wasze serca na długi czas. Życzę Wam również aby ta magia, która właśnie trwa dawała Wam siłę każdego dnia.
violka42

środa, 16 grudnia 2015

Nowości w makijażu czyli wygrana w konkursie

Moja makijażowa półka z kosmetykami powiększyła się o kilka kosmetyków marki Lavera, która jak wiecie jest jedną z moich ulubionych marek naturalnych. Wszystko to za sprawą wygranej w konkursie andrzejkowym "Zabłyśnij z limitowaną edycją Lavera Edgy Vibes" zorganizowanym przez autorkę bloga Kraina Urody. Jeżeli jeszcze nie znacie tego bloga koniecznie go odwiedźcie, to miejsce pełne pozytywnej energii i kosmetycznego kuszenia. Z przyjemnością tam zaglądam i Wam szczerze polecam.
Oto moje makijażowe nowości:
EDGY VIBES Fluid rozświetlający Pearly Touch 01
EDGY VIBES Cienie do powiek quattro EDGY TONES 08
EDGY VIBES Eyeliner w płynie MAXIMUM BLACK / głęboka czerń
Brilliant Care Pomadka kolorowa TRUE HOKKAIDO 06.



Wszystkie te kosmetyki to dla mnie nowości i z przyjemnością się z nimi zapoznam. Przepiękne kolory i takie właśnie w moim stylu. Jestem zachwycona.
 
Pozdrowienia
violka42

środa, 9 grudnia 2015

Świąteczna kosmetyczna lista marzeń

Madara, Lavera i Femi to marki, które bardzo lubię i sprawdzają się w mojej pielęgnacji. Chętnie widziałabym te kosmetyki pod choinką. Uwielbiam grudzień i całą oprawę Świąt. Dla mnie jest to czas magiczny spędzony w gronie rodzinnym. Z niecierpliwością czekam na dzień, w którym wspólnie łamiemy się opłatkiem, słychać śmiech szczęśliwych dzieci, a w tle kolędy. Celebrujemy te wspólne chwile ciesząc się, że jesteśmy razem. Uwielbiamy też prezenty. Lubię ten moment oczekiwania. Oto moja świąteczna lista marzeń.
Femi krem zawsze piękna na dzień 

Żródło: Femi


Femi owocowy peeling enzymatyczny

Źródło: Femi

Woda toaletowa Florascent - AQUA AROMATICA THE VERT
Źródło: Zdrowe kosmetyki - uroda bez chemii


MADARA zestaw Duo Time Miracle czyli zaawansowany krem przeciwzmarszczkowy na dzień i na noc
Źródło: Matique
MADARA Time Miracle zaawansowane serum przeciwzmarszczkowe
Źródło: Matique

LAVERA Faces My Age serum ujędrniające
Źródło:Matique


Mam nadzieję,  że pod choinką znajdę przynajmniej jeden kosmetyk z mojej świątecznej listy marzeń.
Ciekawa jestem, jakie kosmetyczne prezenty Was kuszą.

Pozdrowienia
violka42

sobota, 21 listopada 2015

FEMI krem różany na dzień

Kosmetyki ekologiczne Femi były od bardzo dawna w sferze moich kosmetycznych marzeń. Bardzo mnie kusiły odkąd pierwszy raz zetknęłam się ze stroną internetową tej marki. To kopalnia wiedzy nie tylko dla miłośników naturalnej pielęgnacji. Na pytanie "Jak być piękną. Jak powstrzymać działanie czasu by cieszyć się swoją urodą i obdarowywać nią swoje otoczenie" Femi z pewnością znalazło odpowiedź. Podoba mi się filozofia marki, jej zaangażowanie i troska o satysfakcję klienta. 
Moje kosmetyczne marzenie spełniła Pani Hania, dzięki której mogę cieszyć się różanym kremem na dzień. Jako wielbicielka różanych kosmetyków nie mogłam przyjemniej zacząć mojej przygody z kosmetykami Femi. 


Kilka słów od producenta: "Krem różany na dzień przeznaczony jest do pielęgnacji cery naczynkowej z tendencją do przesuszania się naskórka, jest także doskonały dla bardzo delikatnej cery problemowej, trudnej do pielęgnacji. Systematyczne stosowanie kremu zapewnia skórze odpowiednie nawilżenie i wygładzenie. Pod wpływem działania kremu poprawie ulegają napięcie i elastyczność skóry. Krem zawiera cenne wyciągi roślinne, bogate w kwas linolowy, który ma ogromne znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Składniki roślinne kremu, m.in. olej z passiflory i ceramidy, optymalnie wzmacniają naturalną barierę ochronną naskórka. Wyciągi z róży i ruszczyka chronią ścianki naczyń włosowatych. Krem wzbogacony jest w kompleks olejków eterycznych, m.in. olejek wetiwerowy i różany, które wspierają odmładzające działanie pozostałych składników, zapewniając cerze blask i witalność.
Krem o delikatnej konsystencji, lekko i równomiernie się wchłania, zapewniając cerze doskonałą dzienną ochronę".


Opis kremu idealnie pasuje do potrzeb mojej skóry, która ma tendencje do przesuszania zwłaszcza w tym trudnym jesiennym okresie i pokryta jest w okolicach nosa popękanymi naczynkami.
Krem zamknięty w szklanym słoiczku z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci kartonika kryje bogactwo natury.
Krem koloru beżowego ma przyjemną konsystencję, która po nałożeniu na skórę potrzebuje chwili by się wchłonąć. Z przyjemnością przy tej okazji wykonuję także masaż twarzy. Krem jest odżywczy i bogaty, nie ma więc mowy o tym, że błyskawicznie zniknie ze skóry. Otóż pozostawia na niej delikatny film, który czuć przez dłuższy czas. Nie ma tu jednak mowy o żadnym świeceniu skóry. Skóra jest niesamowicie gładka, odżywiona i lekko napięta, a przy tym matowa. To fenomen tego kremu. Zaspokaja on wszystkie potrzeby mojej skóry i sprawia, że mogę bez problemu nałożyć makijaż. Krem z uwagi na konsystencję jest też niesamowicie wydajny, wystarczy bowiem niewielka ilość aby pokryć nim twarz. Doskonale sprawdza się w zimne poranki. Zabezpiecza skórę przed działaniem niekorzystnych warunków atmosferycznych. Czasem moja skóra po wejściu do pracy i zmianie temperatury reagowała zaczerwieniem. Teraz nic takiego się nie zdarza. To potwierdza, że naczynka są dobrze chronione i uspokojone. To, co jeszcze zachwyca mnie w tym kremie to zapach. Ziołowo-różany, z różą gorzką przełamaną olejkami eterycznymi. Uwielbiam. Nie jest to absolutnie zapach słodki. Wszystko to sprawia, że krem jest bardzo przyjemny w stosowaniu. Sprawdza się doskonale w codziennej pielęgnacji. 


Przekonałam się na własne skórze o jakości Femi. Dziwię się, że dopiero teraz. Nasze polskie wspaniałe ekologiczne kosmetyki są warte poznania. Z pewnością jeszcze u mnie o nich przeczytacie.

Znacie kosmetyki Femi?
Pozdrowienia
violka42

niedziela, 8 listopada 2015

PAT&RUB otulające masło do ciała

Masła do ciała zwłaszcza jesienią i zimą darzę szczególną miłością. Nie stronię od nich także latem. Muszą jednak mieć to coś, co sprawia, że detronizują inne tego typu kosmetyki. Takim masłem jest właśnie otulające masło do ciała, które uzależniło mnie od pierwszego spojrzenia, powąchania i dotknięcia. Otulające masło zgodnie z nazwą dokładnie otula zapachem naturalnej wanilii, karmelu i cytryny. Mieszanka ciepła, przytulna i błoga. Połączenie dla mojego nosa idealne.


Masło zamknięte w dużym wygodnym plastikowym słoju skrywa  samo dobro. 
  • Masło shea* – nawilża i zmiękcza,
  • Masło kakaowe* – natłuszcza i uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia,
  • Masło oliwkowe* – wygładza i koi,
  • Olej babassu* – uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV,
  • Squalane* (z oleju oliwkowego) – nawilża,
  • Ekstrakt z cytryny* – działa ujędrniająco i przeciwzapalnie,
  • Naturalna witamina E* – antyoksydant,
  • Gliceryna roślinna* – nawilża
    *surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym.
Masło ma naprawdę piękny zapach. Ciepły z cytrynową nutą, która nie dominuje. Ta słodycz przełamana cytryną sprawia, że nie jest to duszący zapach. Utrzymuje się na ciele przez dłuższy czas. Konsystencja inna od typowych maseł, przypomina kremową bitą śmietanę, puszystą i gładką w dotyku. Aż miło się je nakłada. Ta puszystość sprawia, że masło gładko sunie po skórze i łatwo się je rozprowadza. Wystarcza niewielka ilość aby nałożyć je na całe ciało, co przedkłada się również na jego wydajność. Lubię to, że masło nie pozostawia tłustego filmu, a jedynie delikatną powłoczkę, która nie przeszkadza w nałożeniu ubrania. Moja skóra jest nawilżona, gładka i delikatnie pachnąca. Moja skóra na ciele w przeciwieństwie do twarzy nie wykazuje zbytnich tendencji do przesuszania więc konsystencja tego kosmetyku w zupełności mi wystarcza i zapewnia komfort.



Muszę przyznać, że uwielbiam to masło i z żalem patrzę na widoczne już dno w pudełku. Cała seria otulająca niezmiernie mnie kusiła, a po poznaniu dwóch kosmetyków zachwyciła. Z pewnością otulające masło do ciała jest jesiennym kosmetycznym umilaczem.
W kolejce czeka rewitalizujące oraz bogate masło do ciała PAT&RUB, tak więc jesienno - zimowe wieczory z pewnością będą przyjemne.
Lubicie masła do ciała?

Pozdrowienia
violka42

Skład ze strony sklepu PAT&RUB:

sobota, 31 października 2015

SO BIO etic Perfecting Skin podsumowanie efektów programu 4 kroków w celu udoskonalenia cery

Przez ostatnie tygodnie moja pielęgnacja opierała się na stosowaniu programu 4 kroków w celu udoskonalenia cery, o którym wspominałam tutaj. Po ponad miesięcznym okresie stosowania  czas ocenić wstępnie efekty kuracji.

Przypomnę, że SO BIO etic opracowało program składający się z 4 kroków w celu udoskonalenia cery:
1. Oczyszczanie – Pianka oczyszczająca „Perfecting Skin”.
2. Tonowanie – Tonik oczyszczający „Perfecting Skin”, może być również używany do parowego oczyszczania/detoksu skóry.
3. Poprawianie – Serum ujednolicające koloryt skóry.
4. Upiększanie – Udoskonalający cerę krem nawilżający".

Pianka oczyszczająca to pierwszy krok. Stosowałam ją dwa razy dziennie czyli rano i wieczorem. Puszysta pianka usuwa makijaż i niedoskonałości pozostawiając skórę idealnie oczyszczoną. Rano sprawnie usuwa nadmiar sebum po nocy. Sprawia, że skóra jest gładka, dobrze oczyszczona, a pory zmniejszone. Pachnie przepięknie, delikatnie kwiatowo z nutą pudrową. Stosowanie to czysta przyjemność. 


Skład:
Aqua (Water), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water*, Cocamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, Glycerin, Sodium Chloride, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Zinc PCA, Xanthan Gum, Linalool, Sodium Levulinate, Limonene, Nelumbo Nucifera Flower Extract*, Citric Acid, Potassium Sorbate.
* z rolnictwa ekologicznego
99% składników jest pochodzenia naturalnego
11% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
Testowane pod kontrolą dermatologiczną.


Kolejnym etapem po piance jest tonik oczyszczający, który usuwa wszelkie zanieczyszczenia z porów skóry i czyni ją idealnie matową i czystą. Stosowałam go również dwa razy dziennie przemywając twarz płatkiem kosmetycznym. Tonik pachnie podobnie do pianki czyli bardzo przyjemnie i lekko się pieni. Jako tonik oczyszczający zawiera alkohol wysoko w składzie. Zdarzało mi się czasem odczuwać delikatne ściągnięcie skóry, na szczęście niezbyt często. 


Skład:
Aqua (Water), Alcohol**, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water*, Glycerin, Decyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Zinc PCA, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Parfum (Fragrance), Xanthan Gum, Sodium Levulinate, Nelumbo Nucifera Flower Extract*, Linalool, Citric Acid, Potassium Sorbate, Limonene, Citronellol, Geraniol.
* z rolnictwa ekologicznego
** stworzone ze składników organicznych
99% składników jest pochodzenia naturalnego
21% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
Testowane pod kontrolą dermatologiczną.

Kolejnym etapem kuracji jest serum ujednolicające koloryt skóry. Zamknięte w szklanym słoiczku z pompką zapewnia higieniczne i proste dozowanie. Pompka działa bez zarzutu. Serum pachnie podobnie do pozostałych kosmetyków, kwiatowo z pudrową nutą. Jest jedwabiste w dotyku, gładko sunie po skórze i szybko się wchłania. Zapewnia niesamowity komfort i przyjemność stosowania. Skóra jest wygładzona, matowa, pory wyraźnie zmniejszone. Skóra jest gładka i miękka w dotyku. Uwielbiam to serum.

Skład:
Aqua (Water), Anthemis Nobilis Flower Water*, Glycerin, Coco-Caprylate, Cocoglycerides, Glyceryl Stearate Citrate, Polyglyceryl-3 Stearate, Microcrystalline Cellulose, Benzyl Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil*, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Hydrogenated Lecithin, Ribose, Jojoba Esters, Parfum (Fragrance), Xanthan Gum, Cellulose Gum, Avena Sativa (Oat) Kernel Extract*, Dehydroxanthan Gum, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Linalool, Limonene, Sodium Levulinate, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Sodium Benzoate, Tocopherol, Benzyl Salicylate, Glyceryl Caprylate, P-Anisic Acid, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Lactic Acid, Sodium Hydroxide, Anise Alcohol, Amyl Cinnamal, Geraniol, Alcohol.
* z rolnictwa ekologicznego
99% skłądników jest pochodzenia naturalnego
22% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
Testowane pod kontrolą dermatologiczną.

Ostatnim etapem programu jest udoskonalający cerę krem nawilżający. Muszę tutaj dosłownie zacytować opis kremu ponieważ pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, gdzie wszystkie obietnice producenta zostały spełnione.
"Ten naturalny i ekologiczny krem SO BIO dodaje blasku, wygładza skórę i ujednolica cerę czyniąc niedoskonałości mniej widocznymi. Dodaje skórze perłowego blasku, zmienia jej jakość odsłaniając naturalny blask. Od pierwszego użycia poczujemy, jak skóra staje się jedwabiście miękka, widocznie promienna i zdrowa. Dzień po dniu, skóra staje się coraz piękniejsza i naturalnie udoskonalona".
Krem zamknięty w szklanym odkręcanym słoiczku umila pielęgnację jedwabistą konsystencją i przyjemnym delikatnym kwiatowym zapachem. Wchłania się szybko, pozostawia skórę matową przez cały dzień. Skóra jest niesamowicie gładka, promienna i zadbana.


Skład:
Aqua (Water), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water*, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Alcohol**, Coco-Caprylate/Caprate, Arachidyl Glucoside, Bentonite, Lauroyl Lysine, Cetearyl Alcohol, Arachidyl Alcohol, Sodium Levulinate, Benzyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Zinc PCA, Silica, Parfum (Fragrance), Behenyl Alcohol, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Cetearyl Glucoside, Phytic Acid, Lactic Acid, Linalool, Sodium Hydroxide, CI 77891 (Titanium Dioxide), Nelumbo Nucifera Flower Extract*, Limonene, Citric Acid, Citronellol, Geraniol, Tocopherol, Potassium Sorbate, Citral.
* z rolnictwa ekologicznego
** stworzone ze składników organicznych
99% składników jest pochodzenia naturalnego
25% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
Testowane pod kontrolą dermatologiczną.

Program składający się z 4 kroków w celu udoskonalenia cery stosuję nadal. Okazało się, że kosmetyki te są bardzo wydajne i z pewnością jeszcze umilą mi kolejny miesiąc. Obawiałam się, że stosowanie takiej kuracji będzie czasochłonne zwłaszcza rano. Nic bardziej mylnego. Kosmetyki szybko się wchłaniają, nie ma potrzeby długiego oczekiwania na nałożenie kolejnego kosmetyku z etapu. Moja skóra jest dogłębnie nawilżona, wygładzona  i promienna. Zauważyłam wyraźne ujednolicenie koloru skóry.
Przestałam stosować podkład do twarzy ponieważ nie widzę takiej potrzeby. Wiele osób pytało mnie, co mam na twarzy, że moja skóra jest taka ładna i zdrowa. Nie wierzyły, że nie mam podkładu na skórze. Przez cały czas stosowania programu na mojej skórze nie pojawiły się żadne niedoskonałości. W strefie T pory stały się praktycznie niewidoczne. Patrząc w lustro wyraźnie widać różnicę w wyglądzie skóry. Moje przebarwienia na czole nie zniknęły, ale stały się nieco jaśniejsze i spoza ciemnych plam gdzieniegdzie wyłoniła się jasna skóra. Na tym etapie mnie to zadowala. Wszystko to sprawia, że program ten jest z pewnością moim kosmetycznym odkryciem roku 2015.
Wszystkie kosmetyki udoskonalające skórę można znaleźć między innymi w sklepie Matique.
Kolejny raz przekonałam się, że kosmetyki SO BIO etic służą mojej skórze.

Pozdrowienia
violka42

czwartek, 29 października 2015

Herbfarmacy zestaw Try Me Gift Pack

Herbfarmacy to marka wspaniałych kosmetyków organicznych z wyciągami z ziół. Herbfarmacy to nie tylko kosmetyki. Każdy produkt tej marki odżywia skórę i poprawia jej stan. Miałam już okazję poznać krem odbudowujący, o którym pisałam tutaj.
Zestaw Try Me Gift Pack Herbfarmacy kupiłam z myślą o poznaniu kolejnych kosmetyków tej marki. Zestaw sprawdził się idealnie podczas wyjazdów i zapewniał mi kompleksową pielęgnację na wysokim poziomie.  W zestawie znalazłam krem do rąk, luksusowy krem do stóp, krem do twarzy z wyciągiem z gwiazdnicy, emulsję do ciała i olej z dzikiej róży czyli same niezbędne kosmetyki. Wszystko zapakowane w uroczy materiałowy woreczek, który wystarczyło tylko ściągnąć sznureczkiem i włożyć do kosmetyczki. 


Krem do rąk, luksusowy krem do stóp, krem do twarzy z wyciągiem z gwiazdnicy umieszczono w małych odkręcanych szklanych słoiczkach. Olej z róży umieszczono w szklanym opakowaniu z zakraplaczem dozującym krople oleju, balsam z kolei w plastikowej odkręcanej buteleczce.

Krem do rąk to ochronny i mocno odbudowujący krem z wyciągiem z żywokostu, nagietkiem i prawoślazem. Szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstwy na skórze, miał przyjemny ziołowy zapach. Dobrze nawilżał i koił skórę dłoni.

Luksusowy krem do stóp z żywokostem i dziurawcem pomagał zwalczać bóle i bolesność stóp po całodniowych wędrówkach oraz odżywiał przesuszoną skórę. Piękny zapach olejków eterycznych z lawendy i mięty umilał stosowanie. Wyciąg z żywokostu działał łagodząco i regenerująco. Krem do stóp miał z wyglądu i w dotyku twardą konsystencję, która podczas nakładania stawała się lekka i gładko sunęła po skórze. 

Krem do twarzy z wyciągiem z gwiazdnicy to doskonały krem na dzień, dobry także do cery mieszanej i naczynkowej. Zawierał zmiękczający i wygładzający wyciąg z gwiazdnicy oraz olej z awokado i witaminą E. Krem również pachniał przyjemnie ziołowo, dobrze nawilżał i nie pozostawiał tłustej warstwy. Sprawdził się doskonale na skórze przesuszonej słońcem.

Emulsja do ciała z wyciągiem z nagietka, kasztanowca i prawoślazu lekarskiego była przyjemna w stosowaniu. Delikatny ziołowy zapach, szybkie wchłanianie i brak uczucia ściągnięcia skóry to z pewnością zalety. Starczyła na dwa użycia więc nie miałam możliwości ocenić działania. 

Olej z róży wraz z olejami z nagietka, prawoślazu i innych olejów roślinnych miał za zadanie odbudowywać komórki naskórka oraz odmładzać suchą i dojrzałą cerę.To mój zdecydowany faworyt tego zestawu. Cudownie piękny i uzależniający zapach róży umilał nakładanie na twarz. Był też zadziwiająco wydajny. Stosowałam go na noc, wchłaniał się w miarę przyzwoicie i otulał zapachem róż. Skóra rano była gładka, miękka i nawilżona. No nie mogłam go nie polubić. 

Po zestawie pozostały tylko wspomnienia. Nie mam już opakowania by przepisać składy ale znajdziecie je z pewnością tutaj. Tego zestawu nie znalazłam obecnie w sieci, ale jak tylko się pojawi to z pewnością kupię ponownie. Zestaw pozwolił mi poznać inne kosmetyki Herbfarmacy i spowodował. że mam apetyt na więcej. Kosmetyki te idealnie wpasowały się w potrzeby mojej skóry. Nie mogło być inaczej. 

Lubicie kosmetyki Herbfarmacy?

Pozdrowienia 
violka42

wtorek, 27 października 2015

CLOCHEE krem nawilżająco-ujędrniający

Krem nawilżająco-ujędrniający marki CLOCHEE trafił do mnie w lipcu przy okazji zakupu specjalnej edycji pudełka Sielski Box. Na ten box trafiłam przypadkiem na Facebooku i spodobała mi się jego zawartość. To pierwszy kosmetyk tej marki, który stosuję. Lubię kremy do twarzy, które zapewniają mi komfort stosowania i działają dobrze na moją wymagającą skórę.  
Krem "zawiera kompleks wyższych kwasów tłuszczowych z nasion lnu (Omega 3, 6, 9). Bogaty w witaminę F, przeciwdziałającą utracie wody i hamuje proces starzenia. Chroni skórę tworząc na jej powierzchni cienką warstwę oraz odbudowuje jej płaszcz lipidowy. Znajdujący się w nim olej z nasion bawełny to bogate źródło witaminy E i nienasyconych kwasów tłuszczowych, szczególnie kwasu oleinowego i linolowego. Dzięki temu ma regenerujący wpływ na skórę i zdolność eliminowania wolnych rodników".


Kosmetyki tej marki kusiły mnie od dawna. Nie było jednak  okazji do spontanicznych zakupów, a ja najbardziej lubię takie właśnie zakupy. Nie ukrywam, że głównie obecność tego kremu w naturalnym boxie zdecydowała o jego zakupie. 
Krem zamknięty jest w eleganckim kobaltowym opakowaniu z pompką. Lubię takie higieniczne opakowania. Pompka działa dobrze i dozuje niewielkie ilości kremu. Nie ma więc obawy, że wydostanie się go zbyt dużo. Krem stosowałam rano. Na jedną aplikację wystarczyły mi 4 porcje kremu. Moja skłonna do przesuszeń skóra polubiła ten krem. Krem wchłania się bardzo dobrze, skóra nie świeci się, jest miękka, odżywiona i gładka w dotyku. Nałożony podkład nie roluje się. Zapach kremu określiłabym jako ziołowo-łąkowy. Takie mam skojarzenie, dla mnie jest to bardzo przyjemny zapach. Nie drażni mojego nosa. Zresztą zapach to sprawa drugorzędna dla mnie. Liczy się działanie.
Krem z racji kończącej się daty ważności stosowałam nagminnie. Twarz, szyja i dekolt z pewnością zyskały sojusznika w walce o piękną skórę.  Nawilżenie, jakie daje ten krem oceniam bardzo wysoko, nie jest bowiem łatwo nawilżyć moją skórę w okresie jesiennym. Jeżeli chodzi o efekt ujędrnienia skóry to spektakularnych efektów nie zauważyłam. Zresztą nie jest to przecież krem liftingujący. Zauważyłam natomiast, że skóra stała się grubsza, bardziej sprężysta. Tego właśnie oczekiwałam. Muszę przyznać, że mam ochotę bliżej poznać kosmetyki tej marki.
Lubicie kosmetyki CLOCHEE?

Pozdrowienia
violka42 

Skład:
Aqua**, Rosa Damascena Flower Extract (and) Potassium Sorbate (and) Sodium Benzoate (and) Citric Acid*, Ethyl Alcohol**, Hydrogenated Lecithin (and) C12-16 Alcohols (and) Palmitic Acid*, Ethyl Linoleate (and) Ethyl Oleate (and) Ethyl Linolate (and) Ethyl Palmitate (and) Ethyl Stearate**, Decyl Oleate*, Glyceryl Stearate*, Gossypium Herbaceum Seed Oil**, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil**, Glycerin*, Polysorbate 20*, Cetearyl Alcohol*, Lysolecithin (and) Sclerotium Gum (and) Xanthan Gum (and) Pullulan*, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Sorbic Acid (and) Glycerin****, Citrus Sinensis (and) Eugenia Caryophyllus (and) Myristica Fragrans (and) D-Limonene (and) Eugenol***
 
* Składnik kosmetyków posiada certyfikat Ecocert
** Surowiec naturalny
*** Naturalny olejek eteryczny pochodzenia roślinnego.
**** Surowiec naturalny, zaaprobowany przez Ecocert.

 

wtorek, 6 października 2015

PAT&RUB otulający balsam do rąk

Kremy do rąk to u mnie codzienność. Nie wyobrażam sobie dnia bez użycia kremu. Lubię te wszelkiego rodzaju kremy, masła, balsamy i oleje, które dbają o moje dłonie. Tak się składa, że często sięgam po balsamy do rąk PAT&RUB. Lubię je bardzo za działanie, zapachy, higieniczne opakowania i wydajność. Zmieniam zapachy jak przysłowiowe rękawiczki. Ostatnio otulam się zapachem karmelu, cytryny i wanilii czyli rozpieszczam nie tylko moje dłonie, ale i nos. 


Balsam otulający jest moim zdaniem odpowiedni na każdą porę roku. Nawet w upały stosowałam go z przyjemnością. Naturalne składniki użyte w balsamie odżywiają, nawilżają, zmiękczają, rozjaśniają, koją i uelastyczniają skórę. Zapewniają także ochronę przed czynnikami zewnętrznymi.
Balsam zamknięty w charakterystycznym dla marki opakowaniu z pompką jest w miarę treściwy i bardzo dobrze się wchłania. Otula dłonie aksamitną powłoką, którą bardzo lubię zwłaszcza w te zimne dni. Zapach po prostu uwielbiam. W tym zimnym okresie, jaki teraz mamy potrzebuje takiego słodkiego, ciepłego zapachu z nutą orzeźwienia. Zapach może nie każdemu przypadnie do gustu, ale ma w sobie to "coś" co sprawia, że chętniej sięgam po niego niż po inne kremy do rąk, których jak już kiedyś pisałam mam w użyciu kilka.
Balsam idealnie wpisuje się w potrzeby mojej skóry dłoni, nie wiem jak sprawdzi się w okresie zimowym, bo zimy niestety już nie doczeka. Z nutą nostalgii spoglądam na niewielką już ilość balsamu w opakowaniu. Na pocieszenie mam jeszcze w zapasie orzeźwiający i relaksujący balsam do rąk tej marki.


Kompozycja kremu:
  • Olej słonecznikowy* - nawilża, wygładza, łagodzi,
  • Masło awokado* – natłuszcza i regeneruje i chroni,
  • Ekstrakt z cytryny* – rozjaśnia i odkaża skórę,
  • Masło z oliwek* – wygładza i koi, Kwas hialuronowy* – nawilża i chroni,
  • Naturalna witamina E* – antyoksydant       
    *surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym
Ciekawa jestem, jakie kremy do rąk królują w Waszej pielęgnacji.

Pozdrowienia
violka42

niedziela, 4 października 2015

SO BIO etic Perfecting Skin program 4 kroków w celu udoskonalenia cery

Tegoroczne lato było bardzo upalne i słoneczne. Pozostawiło jednak po sobie mimo ochrony przeciwsłonecznej ślady w postaci kolejnych przebarwień. Z racji tego, że mam grzywkę okolice czoła najbardziej ucierpiały. Tutaj krem ochronny stosowałam oszczędniej. Szukałam więc odpowiedniego kosmetyku, który pomoże mi chociaż częściowo rozjaśnić niechciane pamiątki po słońcu. Dodam, że wcale się nie opalam, nie chodzę na plażę i kiedy tylko mogę uciekam w cień. Serum ujednolicające koloryt cery jednej z moich ulubionych marek czyli SO BIO etic z opisu pasowało idealnie do moich oczekiwań. Okazało się jednak, że samo serum to za mało. Jest ono jednym z 4 kroków pielęgnacji w kierunku udoskonalonej skóry.


O programie przeczytamy:
"SO BIO stworzyło innowacyjną, opatentowaną mieszankę składników opartych na ekstrakcie z kwiatu lotosa, która działa nawilżająco, wygładzająco, rozjaśniająco i antyoksydacyjnie. Seria organiczna „For Perfect Skin” (dla doskonałej cery) posiada słodki, relaksujący zapach aby ukoić zmęczenie i stres – jedne z głównych przyczyn niedoskonałości cery. Zmęczenie, stres, zanieczyszczenie, zaburzenia hormonalne oraz złe nawyki w zakresie stylu życia odbijają się na wyglądzie naszej cery. Może się to objawiać zaczerwienieniem, rozszerzonymi porami, poszarzałą cerą, świeceniem się strefy T. SO BIO opracowało program składający się z 4 kroków w celu udoskonalenia cery:
1. Oczyszczanie – Pianka oczyszczająca „Perfecting Skin”.
2. Tonowanie – Tonik oczyszczający „Perfecting Skin”, może być również używany do parowego oczyszczania/detoksu skóry.
3. Poprawianie – Serum ujednolicające koloryt skóry.
4. Upiększanie – Udoskonalający cerę krem nawilżający".

Najlepsze efekty można więc uzyskać stosując się do programu składającego się z 4 kroków.
Muszę przyznać, że pierwszy raz stosuję taką wieloetapową pielęgnację, która działa łącznie. Liczę więc na efekty. W całkowite usunięcie przebarwień nie wierzę, mam je przecież co roku. Liczę na rozjaśnienie, poprawę kolorytu i kondycji skóry. Program już chwilę stosuję tak więc niebawem zdam relację z efektów kuracji. Cała seria jest bardzo przyjemna w stosowaniu, ładnie pachnie, nie podrażnia. Można ją kupić w sklepie Matique. 

Ciekawa jestem czy stosowałyście takie łączone kuracje i czy były one skuteczne?

Pozdrowienia
violka42

piątek, 2 października 2015

LIVING NATURE łagodny płyn do demakijażu


Płyn do demakijażu to mój pierwszy kosmetyk tej marki. Nie miałam wcześniej przyjemności poznać kosmetyków LIVING NATURE. Promocyjne zakupy w likwidowanym sklepie internetowym Minejo były okazją do poznania nowych marek. Jedną z nich była właśnie ta marka. Bardzo żałuję, że nie kupiłam innych kosmetyków tej marki, bo jest ona z pewnością godna poznania i polecenia.


Naturalny i delikatny płyn do demakijażu z łagodzącymi wyciągami z nagietka lekarskiego i rumianku jest rzeczywiście delikatny dla skóry. Nie powoduje żadnych podrażnień ani pieczenia oczu. Z uwagi na małą pojemność 100 ml używałam go właśnie do demakijażu oczu. Receptura opiera się o naturalne saponiny zawarte w nowozelandzkiej roślinie zwanej kumerahou. 
"Kumerahou jest po prostu najbardziej naturalnym mydłem na świecie. Pocieranie razem liści i kwiatów krzewu kumerahou tworzy naturalną pianę i delikatnie oraz skutecznie oczyszcza skórę nie łamiąc bariery ochronnej skóry. Wysoka zawartość saponiny zapewnia silne działanie przeciwbakteryjne, a także łagodzi podrażnienia. Obecność saponiny w tkance roślinnej jest uznawana za ważny mechanizm obrony przed atakiem drobnoustrojów, saponiny wykazują silną aktywność przeciwbakteryjną. Saponiny są znane z korzystnych właściwości na skórę.
Kumerahou pochodzi z Nowej Zelandii i rośnie w klimacie umiarkowanym Northland. Kwiaty i liście są ręcznie zbierane. Ma działanie oczyszczające i antybakteryjne oraz zawiera naturalne środki spieniające".
Płyn perfekcyjnie i delikatnie usuwa makijaż oczu, jest idealny dla skóry wrażliwej. Odrobinę płynu nakładałam na płatek kosmetyczny przykładałam do oka i po chwili delikatnie przetarłam okolice oczu. Płyn bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem tuszu, cieni i kredki do oczu. Od kosmetyku do demakijażu oczu wymagam aby perfekcyjnie zmywał to, co jest do zmycia, nie podrażniał, nie powodował łzawienia oczu i rano nie powodował tak zwanego efektu "pandy". Ten płyn spełnił wszystkie moje oczekiwania. Bardzo polubiłam ten płyn i żałuję, że już się skończył. Z pewnością był wart zakupu.
Znacie kosmetyki LIVING NATURE?


Pozdrowienia
violak42

Skład:
Aqua, Decyl glucoside, Glycerin, Citrus grandis seed extract, Mel, Calendula officinalis flower, Chamomilla recutita oil**, Pomaderris kumerahou flower/leaf extract, Leptospermum scoparium oil, Melaleuca alternifolia oil. ** Certified organic

niedziela, 27 września 2015

100% Pure korektor rozjaśniający z owocowymi pigmentami SPF 20

100% Pure korektor rozjaśniający z owocowymi pigmentami SPF 20 w kolorze White Peach to mój pierwszy korektor pod oczy. Długo nie czułam potrzeby stosowania takiego kosmetyku. Sama się temu dziwię. Odkąd bowiem odkryłam co może zdziałać korektor, już się z nim nie rozstaję. Tym bardziej, że korektor tej marki jest w 100% naturalny, zawiera kofeinę oraz zieloną herbatę, zieloną kawę i skoncentrowane witaminy, które działają  przeciw-starzeniowo. Jest on również bogaty w  antyoksydanty i zawiera odżywczy olej z dzikiej róży. Czegoż chcieć więcej.


Kosmetyk ten wykonany z pigmentów z owoców i warzyw nie zawiera syntetycznych substancji chemicznych, sztucznych substancji zapachowych ani innych toksyn. To 100% czystej natury. Długo chodziły mi po głowie kosmetyki tej właśnie marki. Do wielu z nich nadal wzdycham i zajmują one czołowe miejsca na mojej liście zakupów.


Korektor zamknięty jest w wygodnym odkręcanym opakowaniu takim jak tusze do rzęs czy błyszczyki do ust. Aplikator zakończony gąbeczką pozwala na precyzyjne dozowanie korektora. Nie nakładam go bezpośrednio na skórę ale na dłoń i albo przy pomocy pędzelka albo palcami nanoszę na skórę pod oczami. Ponieważ korektor jest dość gęsty wystarczy niewielka ilość aby pokryć skórę. Wchłania się bardzo dobrze, nie świeci i co dla mnie ważne nałożony w odpowiedniej ilości nie wchodzi w zmarszczki. Kryje bardzo dobrze także popękane naczynka, skóra jest lekko rozjaśniona i spojrzenie nabiera blasku. Zmęczenie i brak snu już nie są problemem. Duży plus również za to, że korektor działa także odżywczo i nawilżająco na skórę. To nie jest tylko makijaż to również pielęgnacja. Po dłuższym stosowaniu skóra wokół oczu jest w dobrej kondycji, korektor nie wysuszył jej ani nie spowodował żadnych podrażnień. Teraz nie wyobrażam sobie nie nałożyć korektora. Różnica w wyglądzie skóry przed nałożeniem korektora i po nałożeniu jest zauważalna.



Jeżeli szukacie dobrego naturalnego korektora pod oczy to ten z pewnością jest wart uwagi. 100% Pure to dla mnie gwarancja skutecznej pielęgnacji również w makijażu.
Lubicie 100% Pure?

Pozdrowienia
violka42 

Skład ze sklepu Plants for Beauty:
Organic Green Tea1, Organic Rose Hydrosol1, Organic Green Coffee2, Organic Rice Powder3, May contain all or some of the following pigments: Organic Peach4, Organic Apricot4, Organic Carrot3, Organic Pomegranate4, Organic Cocoa Bean3, Organic Goji Berry3 and Organic Tomato3, Aloe Vera, Organic Lavender3, Organic Chamomile1, Organic Rosehip Oil1, Candelilla Wax, Vitamin E (a-tocopherol), Vitamin C (ascorbyl palmitate), Extracts of Organic Rosemary3, Organic Oregano3, Organic Thyme3, Organic Grapefruit Seed3 and Organic Goldenseal5.
Sunscreen Active Ingredients: 15% Titanium Dioxide and 10% Zinc Oxide

1 certified organic by Oregon Tilth Certified Organic
2 certified organic by Hawaii Organic Farmers Association
3 certified organic by QAI
4 certified organic by Organic Certifiers
5 certified organic by Maryland Department of Agriculture

czwartek, 17 września 2015

MAKE ME BIO Garden Roses nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej

MAKE ME BIO to marka, o której czytałam wiele dobrego. Nic więc dziwnego, że kilka ich produktów znalazło się i w mojej kosmetyczce. Było wręcz pewne, że nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej i w dodatku różany skusi mnie z pewnością. Krem ten stosowałam wczesną wiosną i w końcu doczekał się kilku słów. 
Pierwsze co mnie urzekło w tej marce to opakowania, solidne brązowe szklane słoiczki, przyjemna dla oka szata graficzna i fakt, że to polska marka. 


Krem sam w sobie urzeka. Zapach róż oraz zwarta konsystencja sprawia, że krem ten owszem przyjemnie się stosuje. Dobrze się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Dodatkowo zapach uprzyjemnia stosowanie kremu. Muszę przyznać, że wydajność kremu również mnie zaskoczyła. Stosowany tylko na noc spokojnie wystarczy na około 4-5 miesięcy. No właśnie konsystencja. Niby lekka, a jednak treściwa, pod wpływem ciepła dłoni lekko się topi. 


Lubiłam ten krem do pewnego czasu. W pewnym momencie nakładany na twarz nie zapewniał mi już takiego komfortu jak na początku. Po zużyciu ponad połowy opakowania przestał mi wystarczać. Musiałam dodatkowo nawilżać skórę. To, że tak szybko się wchłaniał zaczęło być w moim przypadku wadą, a nie zaletą. Bardziej odczuwałam natłuszczenie niż nawilżenie, a głównie na nawilżeniu mi zależało. Myślę, że moja skóra w końcu zapragnęła odmiany. Kremy nawilżające lubię i często stosuję ponieważ uważam, że pielęgnacja przeciwzmarszczkowa bez odpowiedniego nawilżenia mija się z celem. To musi iść w parze.
Mimo, że miło wspominam ten krem, nie wrócę już do niego.
Lubicie kremy MAKE ME BIO?

Pozdrowienia
violka42


Skład:

Rosa Damascena (Rose) Flower Water, Pelargonium Asperum (Geranium) Flower Water, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Macadamia Ternifolia (Macadamia Nut) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Monostearate, Glycerin, Cetyl Alcohol,Tocopherol (Vitamin E), Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Rosa Damascena (Rose) Flower Oil