niedziela, 20 sierpnia 2017

Wakacyjna kosmetyczka - Acorelle, Biolaven, Biopha Organic, Coslys, Cosmonature, Jonzac, Lavera, Lily Lolo, Phenome, Lovely Day, Madara, Pony Hütchen i Resibo

Wakacyjna kosmetyczka to temat ciężki do ogarnięcia. Zawsze bardzo mnie to stresowało. Odkąd na wakacje jeździmy samochodem problem sam się rozwiązał. Biorę po prostu to, co aktualnie używam. Z powodu pilnych spraw rodzinnych nie zdążę opisać mojej wakacyjnej kosmetyczki szczegółowo, tak jak planowałam. Dlatego teraz zostawiam Was z moją wakacyjną kosmetyczką i zapewniam, że recenzje z pewnością wkrótce się ukażą.



Widzicie tu ogrom naturalnych marek: Acorelle, Biolaven, Biopha Organic, Coslys, Cosnature, Jonzac, Lavera, Lily Lolo, Phenome, Lovely Day, Madara, Pony Hütchen i Resibo. Wiele z tych kosmetyków mnie zachwyciło. Na urlopie po prostu się rozpieszczam. To zarazem także częściowo moja aktualna pielęgnacja.
- Biopha krem do rąk,
- Resibo peeling do twarzy,
- Resibo balsam wyszczuplający,
- Phenome krem do mycia twarzy,
- Jonzac żel do mycia ciała,
- Resibo płyn micelarny,
- Coslys wybielająca pasta do zębów,
- Phenome odmładzająca maseczka do twarzy,
- Pony Hütchen dezodorant recenzja,
- Madara krem pod oczy recenzja,
- Lovely Day serum do twarzy recenzja,
- Biolaven krem do twarzy na noc recenzja,
- Cosnature krem do twarzy,
- Lavera puder do twarzy recenzja,
- Lily Lolo paleta cieni Laid Bare,
- Acorelle organiczna woda perfumowana Kwiat lotosu.


Makijaż na wakacjach to tusz Lavera, którego brak na zdjęciu, ulubione cienie Lily Lolo, które namiętnie używam i wszystko inne poszło w kąt oraz kolejne już opakowanie pudru Lavera. To moje pewniaki w makijażu codziennym.




Pielęgnacja włosów to próbki Madara z akcji próbkowej klik. Jeżeli interesuje Was moja wakacyjna kosmetyczka z ubiegłego roku zajrzyjcie tutaj.

Pozdrowienia dla Was i do napisania
violka42

czwartek, 17 sierpnia 2017

Pony Hütchen dezodorant w kremie a perfect match(a)

O dezodorantach Pony Hütchen naczytałam się tak wiele w bogosferze, że musiałam w końcu sprawdzić, czy taka forma ochrony jest dla mnie. Dezodoranty Pony Hütchen to skuteczna ochrona i jednocześnie delikatna pielęgnacja skóry. Nie zawierają żadnych środków konserwujących i aluminium, a dzięki zastosowaniu najwyższej jakości maseł i olejów roślinnych z biologicznie czystych upraw są niezwykle skuteczne i bardzo wydajne - odrobina kremu zapewnia świeżość przez cały dzień. Dezodorant właśnie się skończył, pora więc na moje wrażenia.


Na początek wybrałam mniejszą pojemność 25 ml.
Dezodorant a perfect match(a)  pachnie świeżo i ożywczo zieloną herbatą, zapach ten dodatkowo wzbogacają nuty leśne, cytrusowe i piżmo - zapach unisex polecany zarówno kobietom jak i mężczyznom. To połączenie spodobało mi się od razu. I muszę stwierdzić, że był to znakomity wybór.
Dezodorant Pony Hütchen to mój pierwszy dezodorant w kremie. Miałam obawy czy ta forma aplikacji jest dla mnie i czy zapewni mi odpowiednią ochronę.
Dezodorant zamknięty w uroczym pudełeczku skrywa cudownie pachnący krem. Zapach rześki, zielony i świeży z nutą cytrusową zachwyca. Krem jest miękki w dotyku, bez problemu nakłada się na palec. Wyczuwam proszek, ale nie ma żadnych grudek. Niewielka ilość wystarcza na jedną aplikację. Na początku dezodorant pokrywa pachy białym nalotem, po chwili wszystko znika i nie ma żadnych śladów. Jest za to przyjemny zapach. Działanie mnie totalnie zaskoczyło. Dezodorant chroni przed nieprzyjemnym zapachem prawie cały dzień. Wieczorem również nie wyczuwam niemiłej woni w okolicach pach. Bardzo mi to odpowiada. Oczywiście dezodorant nie chroni przed poceniem, ale wilgoć pojawia się u mnie dopiero po kilku godzinach, jest więc dobrze. Nie powoduje też żadnych podrażnień. Jest to dla mnie zaskoczenie roku. Muszę przyznać, że taka forma aplikacji dezodorantu okazała się całkiem przyjemna i do ogarnięcia.


Z pewnością wrócę do tych dezodorantów, poznam także inne wersje zapachowe. Sklep Bioana potrafi zauroczyć. Mogę stwierdzić, że dezodorant Pony Hütchen  to moje odkrycie roku. Jest zachwyt.
Nie pokażę Wam niestety jak wygląda w środku, bo z powodu awarii komputera straciłam wszystkie zdjęcia. Zostało mi tylko pokazać prawie puste opakowanie.
Znacie te cudeńka?

Pozdrowienia
violka42


Skład: Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Sodium Bicarbonate, Butyrsperum Parkii (Shea) Butter*, Helianthus Anuus (Sunflower) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Solanum Tuberosum Starch, Zinc Oxide, Kaolin, Parfum (geraniol, limonene, linalyl acetate**)

* składniki organiczne
**naturalne składniki olejków eterycznych





wtorek, 15 sierpnia 2017

Biolaven krem do twarzy na noc

Biolaven krem do twarzy na noc wrzuciłam do naszej wakacyjnej kosmetyczki. To "nawilżająco-regenerujący krem do twarzy na noc, przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery wymagającej. Zawiera odżywczy olej z pestek winogron, masło avocado, skwalan i witaminę E, które chronią przed wysuszeniem i działaniem szkodliwych czynników, przywracając skórze miękkość i elastyczność.
Dzięki połączeniu składników silnie nawilżających i łagodzących, wspomaga procesy naprawcze skóry, zachodzące nocą. Naturalny olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, pozostawia skórę miękką i odżywioną".


Krem zamknięty w miękkiej plastikowej tubce skrywa w miarę gęsty krem o zapachu słodko winogronowym. W moim odczuciu jest to mocny zapach i na dłuższą metę może stać się męczący.  Krem ładnie wtapia się w skórę, pozostawiając na niej delikatny film. Nie wchłania się do matu, ale jest to krem nocny. Pozostawia skórę gładką i miękką w dotyku. Dobrze łagodzi skórę zmęczoną słońcem. Krem bardziej natłuszcza niż nawilża moją skórę. Rano budziłam się z błyszczącą twarzą. Zaletą jest z pewnością to, że nie powoduje podrażnień i nie zapycha. Krem stosowałam razem z córką, która bardzo lubi kosmetyki Biolaven. Po powrocie z wakacji krem stosuje tylko córka, ja wróciłam do mojej sprawdzonej pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Krem jest poprawny, ale nie planuję powrotu. To dla mnie wakacyjna odskocznia. Na co dzień wybieram mocniej działające kremy.


Pozdrowienia
violka42

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

MADARA SMART ANTIOXIDANTS antyoksydacyjny krem pod oczy przeciw oznakom zmęczenia

Pielęgnacja okolic oczu jest dla mnie bardzo ważna. Sądzę, że to nawet najważniejszy element mojej pielęgnacji. Bardzo dokładnie wybieram kosmetyki pod oczy. Tutaj nie ma miejsca na żadne nieprzemyślane eksperymenty. Z reguły wybieram sprawdzone marki, ale jestem też otwarta na nowości. Krem pod oczy to kosmetyk, od którego wymagam wiele. Jak wiecie uwielbiam kosmetyki Madara, to da mnie skuteczne i sprawdzone produkty. Dlatego antyoksydacyjny krem pod oczy przeciw oznakom zmęczenia musiał trafić do mojej pielęgnacji. Krem ma na celu hamowanie działania wolnych rodników, neutralizowanie ich i naprawianie komórek skóry. Zmniejsza szkody spowodowane działaniem wolnych rodników o 90%. To mnie przekonało.


"Unikalna wielowarstwowa formuła ujędrnia i wygładza zmniejszając widoczność oznak zmęczenia. W swej formule oparty o zwalczający skutki upływu czasu  SMART ANTIOXIDANT – antyoksydacyjny kompleks Płucnicy Islandzkiej, Mchu, Paproci i Przywrotnika, aby dostarczyć intensywnego nawilżenia, zapobiegać pierwszym oznakom starzenia i wygładzić pierwsze zmarszczki. Dynamizująca skórę naturalna escyna pobudza cyrkulację i wzmacnia naczynia aby zmniejszać obrzęk, redukować cienie i rozjaśnić okolice oczu.
Do wszystkich typów skóry. Certyfikowany przez ECOCERT
".



Krem zamknięty w higienicznej tubce pozwala dozować tyle kremu, ile potrzebujemy. To indywidualna kwestia. Krem ma w miarę gęstą, lekko maślaną konsystencję. Takie lubię najbardziej. Nie jest to gęsty i treściwy krem. Formuła idealna na lato i jesienne dni. W zimie wybieram bogatsze konsystencje. Delikatnie wklepuję go w okolice oczu. Wchłania się dobrze, nie powodując uczucia tłustości. Pozostawia delikatną powłokę, która zapewnia niesamowite uczucie komfortu. Od razu po nałożeniu czuć przyjemne nawilżenie strefy wokół oczu. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że krem optycznie wygładza skórę wokół oczu, widać poprawę tej strefy twarzy. Skóra jest odżywiona i napięta bez nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia skóry. Spojrzenie jest wyraźnie młodsze, a zmarszczki delikatnie wygładzone. Oczywiście nie zniknęły całkowicie, bo jest to niemożliwe, ale stan mojej skóry bardzo się poprawił i taki stan mnie satysfakcjonuje. Krem sprawdzi się przy pierwszych zmarszczkach i dla skór  dojrzałych w dobrej kondycji, takiej jak moja. Krem stosowałam także w ekstremalnych upałach i ulżył mojej zmęczonej upałami skórze w tym obszarze. Muszę przyznać, że pielęgnacja Madary sprawdza się u mnie bardzo dobrze, oczekiwania, jakie miałam w stosunku do tego kremu zostały spełnione. Mojej skórze odpowiadają rośliny z głębin północnych lasów.
Krem można kupić między innymi w sklepie Matique. 
Ciekawa jestem, jakie kremy pod oczy Was urzekły?

Pozdrowienia
violka42


Skład:
Aqua Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil Glycerin Cetearyl Alcohol Isoamyl Laurate Arachidyl Alcohol Behenyl Alcohol Dipalmitoyl hydroxyproline Sodium levulinate Palmitic acid Stearic Acid Arachidyl Glucoside Propanediol Aroma CI 77288 (Iron Oxide) Sodium anisate Mica ( CI 77019 ) Aesculus Hippocastanum (Horse-chestnut) Seed Extract Alchemilla Vulgaris (Lady's Mantle) Extract Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract Chamomilla Recutita (Camomile) Flower Extract Coco Glucoside Sodium PCA Xanthan Gum Xylitylglucoside Anhydroxylitol Ascorbyl Palmitate (Vitamin C) Polypodium Vulgare Rhizome (Fern) Extract Sodium Hyaluronate Sodium phytate Tocopherol Xylitol Hydrolyzed Hyaluronic Acid Lactic Acid Cetraria Islandica Thallus (Lichen) Extract Citric acid Sphagnum Magellanicum (Moss) Extract Vanillin Escin Limonene Benzyl Salicylate Citral Linalool Eugenol

poniedziałek, 31 lipca 2017

Pozdrowienia z urlopu

Nabieram sił patrząc na nasze wspaniałe Tatry. Tego mi było trzeba. Wracam za tydzień z nowymi recenzjami. Pozdrawiam Was ciepło z okolic Zakopanego. 
violka42
    




sobota, 29 lipca 2017

Lovely Day serum nawilżające Hyaluron+Bloom Tropical Hydration

Serum nawilżające Hyaluron+Bloom Tropical Hydration towarzyszy mi w pielęgnacji od kilku tygodni. Na to cudeńko trafiłam buszując w sieci. Trudno się oprzeć nowościom i zachwalanym cudom naturalnej pielęgnacji. Latem takie nawilżające serum sprawdza się u mnie bardzo dobrze, bogatsze konsystencje zostawiam na później.


Serum zawiera między innymi:
Ekstrakt z kwiatów hibiskusa jest bogaty w witaminę C i wapń, co wspiera skuteczne nawilżenie skóry
Hydrolat rumiankowy i sok z aloesu rumianek ma właściwości regenerujące i uspokajające, niezwykle cenny w pielęgnacji skóry wrażliwej, podrażnionej i suchej. Aloes ma działanie przeciwzapalne i skutecznie wpływa na poprawę elastyczności skóry
Olej z opuncji figowej swą bardzo wysoką cenę i niezwykłą popularność zawdzięcza swemu skutecznemu oddziaływaniu na skórę. Wpływa on na skórę stymulująco, pobudzając ją do procesów naprawczych, ma działanie antyoksydacyjne i przeciwzmarszczkowe, poprawia koloryt skóry, nadaje jej odpowiednie napięcie i elastyczność, skutecznie nawilża
Olej z nasion babassu zapewnia przyjemne ukojenie i daje efekt schłodzenia skóry, nadaje się do pielęgnacji skóry suchej ale również przetłuszczającej i mieszanej z tendencją do powstawania stanów zapalnych, świetnie sprawdza się w pielęgnacji skóry neurotycznej i swędzącej.
Więcej informacji o serum znajdziecie tutaj.

 
 
Lekko różowe serum o pojemności 30 ml zamknięte w szklanej buteleczce cieszy oko. Opakowanie zawiera praktyczną pompkę, która bez problemu dozuje tyle serum, ile potrzebujemy. Serum ma lekko żelową konsystencję, jest prawie bezbarwne o przyjemnym bardzo delikatnym zapachu. Serum łatwo nakłada się na skórę, szybko się wchłania i nie pozostawia klejącej warstwy na skórze. Od razu po nałożeniu czuć niesamowity komfort. Nawilżenie jest odczuwalne niemal od razu. Jest to miłe uczucie zwłaszcza w okresie, kiedy słońce i ciepły wiatr wysuszają skórę. Serum ma zapewniać nawilżenie głębszych warstw skóry i liczę, że tak będzie.  Skóra w dotyku jest gładka, nawilżona i pełna blasku. Serum nakładam rano, czasami dodatkowo jeszcze krem. W codziennej pielęgnacji bardzo dobrze się sprawdza. Żelowa konsystencja sprawia, że jest bardzo wydajne. Jak patrzę na to serum, to budzi się we mnie mała dziewczynka zachwycona różowym cudeńkiem. Kuszą mnie inne kosmetyki tej marki, w sumie wszystko w sklepie Bioana mnie kusi.
 
Znacie kosmetyki Lovely Day?
 
Pozdrowienia
violka42

Skład:
Matricaria Chamomilla Flower Water (Ägypten,bio), Aloe Barbadenis Fruit Juice (Mexiko,bio), Glycerin (Zuckeralkohol, feuchtigkeitsspendend), Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil (Peru,bio) Niacinamide (Vitamin B3 3 %), Sodium PCA (2%), Opuntia Ficus-Indica Seed Oil (Mexiko), Hibiscus Sabdariffa Flower (Indien), Sodium Hyaluronate (1%), Tocopherol (Vitamin E, Antioxidant), Hydroxyethylcellulose, Sodium Levulinate* (natürliche Konservierungsstoffe), Sodium Anisate* (natürliche Konservierungsstoffe), Dehydroacetic Acid*(Konservierungsstoff, Ecocert zertifiziert), Citric Acid*(Säurungsmittel), Sodium Benzoate **(natürliche Konservierungsstoffe), Potassium Sorbate **(natürliche Konservierungsstoffe)
* poniżej 1 %
** poniżej 0,1 % (ilości śladowe)
pH: 5

środa, 26 lipca 2017

Resibo czyli poznaję nową markę

Jednym z moich planów na ten rok było poznanie nowych marek kosmetyków naturalnych. Obecnie wybór jest tak duży, że nie sposób nadążyć za nowościami. Marką, która najbardziej mnie kusiła była nasza polska marka Resibo. Resibo jest polską marką kosmetyków, które powstały na bazie naturalnych, specjalnie wyselekcjonowanych surowców. Specjalizuje się w produktach, które są stworzone z myślą o bezpieczeństwie dla skóry oraz szacunku wobec środowiska. Są one wegańskie, biodegradowalne i wszechstronne. Minimalizm przy maksymalnej efektywności oraz zachowaniu dostępnej polityki cenowej, biorąc pod uwagę stosunek kosztu zakupu do jakości wyrobu. Lepsze bywa wrogiem dobrego. Dlatego produkty Resibo są naturalne w ponad 96%.
 
 
 
Lubię, kiedy pasja łączy ludzi i naturę. To mi się bardzo podoba. Czuję to zaangażowanie i troskę o najmniejszy detal. Dlatego tak bardzo ciągnęło mnie właśnie do Resibo. Skorzystałam więc z promocji -50% na płyn micelarny przy zakupie olejku myjącego do twarzy. Do koszyka wrzuciłam także peeling do twarzy i balsam wyszczuplający. Kupiłam na początek te kosmetyki, które najbardziej mnie intrygowały.
 
 
 
Lubię to oczekiwanie na przesyłkę i sam moment jej otwierania. Powiem jedno. Resibo skradło moje naturalne serce od razu po otrzymaniu zamówienia. Jest radość od pierwszego wejrzenia i miłość od pierwszego użycia. Recenzje z pewnością wkrótce się pojawią.  
Znacie kosmetyki Resibo?
 
Pozdrowienia
violka42
 

poniedziałek, 24 lipca 2017

VIANEK nawilżająca emulsja myjąca do twarzy

Pielęgnacja poranna różni się u mnie od wieczornej. Rano potrzebuję produktu, który usunie nadmiar sebum i pozostałość wieczornej pielęgnacji z twarzy. Wybieram z reguły żele, pianki lub emulsje. Tym razem  stosowałam nawilżającą emulsję myjącą do twarzy Vianek.
 

To kremowa emulsja do mycia twarzy, przeznaczona do cery suchej i wrażliwej. Delikatnie, ale skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie nawilżenia skóry. Zawiera kompleks humektantów, cenny olej z kiełków pszenicy oraz ekstrakt z kwiatów lipy szerokolistnej, które działają zmiękczająco, zapewniając komfortową czystość i świeżość, bez uczucia ściągnięcia.
Emulsja jest mlecznobiała o lekko kremowej konsystencji. W kontakcie z wodą tworzy dobry poślizg. Skutecznie usuwa sebum z twarzy pozostawiając ją czystą, gładką i przygotowaną do dalszej pielęgnacji. Nie wysusza i nie podrażnia skóry. Pachnie przyjemnie, dla mnie to zapach kremowo - kwiatowy. Jest skuteczna do porannej pielęgnacji. Więcej nie oczekuję. Wieczorem wybieram bogatsze konsystencje do demakijażu.
Ciekawa jestem, jakie kosmetyki wybieracie do porannego mycia twarzy.
 
Pozdrowienia
violka42

Skład:
Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycerin, Cetyl Alcohol, Urea, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Tilia Platyphyllos Flower Extract, Panthenol, Triticum Vulgare Germ Oil, Glyceryl Oleate, Stearic Acid, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Xanthan Gum, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid.

piątek, 21 lipca 2017

Testowanie kosmetyków MADARA

Sklep Matique zorganizował właśnie testowanie kosmetyków MADARA za darmo. Wystarczyło wejść na stronę sklepu i włożyć dowolnie wybrane przez siebie próbki do koszyka. Dostępne były próbki dla większości produktów. Ponadto w Matique trwa Tydzień Darmowej Dostawy. Wszystkie zamówienia od kwoty 30 zł sklep wysyłał na swój koszt. Wystarczyło więc dorzucić dowolny kosmetyk lub kosmetyki by nie płacić za przesyłkę. Oczywiście skorzystałam z takiej okazji. Uwielbiam kosmetyki Madara, była to więc szansa na poznanie innych kosmetyków tej marki, których jeszcze nie miałam okazji poznać.  Zdałam sobie sprawę jak wielu ich kosmetyków jeszcze nie znam. To wspaniały pomysł z tym testowaniem marki. Jestem pod wrażeniem. Uważam, że była to niezła okazja. Paczka doszła ekspresowo i jestem z niej bardzo zadowolona.
 
 
Korzystając z okazji kupiłam także dwie odżywki do włosów  marki Wooden Spoon, jedną do włosów cienkich i delikatnych i drugą do zniszczonych włosów. Markę dopiero poznaję, zapowiada się bardzo interesująco. Z pewnością o odżywkach niebawem napiszę.
 
 
Korzystacie z takich okazji do zakupów?
 
Pozdrowienia
violka42 

czwartek, 20 lipca 2017

Wooden Spoon serum na porost włosów i przeciw wypadaniu z drogocennymi olejami i chili

Wooden Spoon to nowa marka w sklepie Matique. "Miłość do ludzi i wysoka odpowiedzialność etyczna – to podstawy na których zbudowano markę Wooden Spoon i wszystkie produkty. Wooden Spoon  to kosmetyki najbardziej jak to tylko możliwe czyste oraz najbardziej jak tylko to możliwe naturalna pielęgnacja skóry. Wooden Spoon łączy surowe i nieprzetworzone oleje organiczne z drogocennymi ekstraktami ziołowymi, które nie tylko sprawiają, że czujemy się inaczej, ale także efektywnie pomagają utrzymać skórę zdrową, promienną i nieodparcie miękką. Marka stosuje przyjazne środowisku technologie produkcji dla maksymalnej ochrony naturalnych składników zawartych w surowcach".
Są to produkty idealne dla całej rodziny i certyfikowane przez organizację Soil Association.


Pierwszym produktem tej marki, jaki poznaję jest serum na porost włosów i przeciw wypadaniu z drogocennymi olejami i chili. To potężna mieszanka drogocennych olejów opracowana w taki sposób aby wzmacniać, pogrubiać i odnawiać osłabione i pozbawione życia włosy. Wspomaga porost nowych włosów, zapobiega ich zniszczeniu i utracie. 
Serum zawiera w swoim składzie olej rycynowy, arganowy, jojoba i olej z nasion chili. Zamknięte jest w szklanym ciemnym opakowaniu z pompką o pojemności 30 ml. Bez problemu dozujemy potrzebną ilość na włosy. Olej jest prawie bezbarwny z dominującą nutą oleju rycynowego. Olej rycynowy ma charakterystyczny i dla mnie całkiem przyjemny zapach. Pamiętam, że dobrze działał w przeszłości na moje włosy. Dzięki niemu uratowałam moje zniszczone w dzieciństwie włosy. Nowe rosły jak szalone. Potem na dłuższy czas zaprzestałam nakładania olejowych mieszanek na włosy. Teraz postanowiłam systematycznie to robić. Przyznam, że taki gotowy produkt mi odpowiada. Nie lubię  całego tego mieszania, odmierzania proporcji i związanego z tym w końcu bałaganu. Można samemu pokusić się o zrobienie takiej mieszanki lub wybrać gotową. Ja wybrałam gotową. Serum jest wygodne w stosowaniu, psikam na włosy i dokładnie wmasowuję je w skórę głowy. Trzymam około 30 minut i następnie dwukrotnie myję włosy szamponem. Włosy rozczesują się bez problemu bez odżywki. Po wysuszeniu są gładkie, grube i wygładzone. Serum stosuję dwa razy w tygodniu. Moje farbowane włosy są w lepszej kondycji. Serum można kupić między innymi w sklepie Matique. Czy wpłynie na porost włosów przekonam się pewnie za jakiś czas. Marka mnie ciekawi, kupiłam jeszcze dwie odżywki do włosów i właśnie czekam na przesyłkę.


Znacie kosmetyki tej marki?

Pozdrowienia
violka42

Skład:
RICINUS COMMUNIS SEED (CASTOR ) OIL*; SIMMONDSIA CHINENSIS SEED (JOJOBA) OIL*; ARGANIA SPINOSA NUT (ARGAN) OIL*; CHILI SEED ESSENTIAL (Chili) OIL; *certyfikowane składniki organiczne
100% składników jest naturalnych
99,9% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego

sobota, 8 lipca 2017

PHENOME SERENE woda micelarna do cery wrażliwej

Niedawno postanowiłam odnowić swoją znajomość z marką Phenome. Kupiłam więc kilka kosmetyków tej marki i namiętnie używam. Mam już wśród nich swoich ulubieńców. Jednym z nich jest woda micelarna. 
Woda micelarna "przeznaczona do pielęgnacji cery wrażliwej, skłonnej do podrażnień, która oczyszczając i odświeżając jednocześnie koi i regeneruje skórę. Dzięki zawartości ekstraktów z kasztanowca, owsa i pszenicy woda doskonałe nawilża i przywraca skórze witalność i energię. Pozostałe składniki aktywne wychwytują wolne rodniki działając przeciwstarzeniowo, zapobiegają podrażnieniom i uszczelniają naczynia włosowate naskórka".


Woda micelarna zamknięta jest w plastikowym opakowaniu o pojemności 200 ml z pompką. Bardzo odpowiada mi jakość i działanie tej wody. Nasączam płatek wodą micelarną, przykładam do oka i po chwili delikatnie usuwam makijaż. Wszystko schodzi bez zarzutu: cienie, kredka i tusz do rzęs. Używam tej wody głównie do demakijażu oczu, ale zdarza mi się również używać jej do twarzy i dodatkowo w ciągu dnia. Schodzi szybko, bo używanie jej to sama przyjemność. Pachnie delikatnie ziołowo i różanie. Nie jest to nachalny zapach, ale bardzo przyjemnie otulający. Uwielbiam. Wszystko to sprawia, że woda micelarna Phenome zostaje moim faworytem w kategorii demakijaż oczu. Z pewnością do niej wrócę. 
Ciekawa jestem Waszych ulubieńców w tej kategorii.

Pozdrowienia
violka42

Skład ze strony producenta:
Rosa Centifolia Flower Water**, Glycerin**, Cocamidopropyl Betaine**, Polyglyceryl-4-Caprate**, Rosa Gallica Extract*, Rosa Damascena Oil*, Aqua**, Calendula Officinalis Flower Extract*, Castanea Sativa Seed Extract**, Avena Sativa Kernel Extract**, Triticum Vulgare Germ Extract**, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Parfum**, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Geraniol**. *Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Argital krem antycellulitowy Florange

Lato sprawia, że moja troska o skórę ciała uległa zdecydowanie przyspieszeniu. Wybieram kosmetyki, które gwarantują zmasowany atak na problematyczne obszary ciała.  Krem Argital to krem z wyciągiem z bluszczu i pomarańczowym olejkiem eterycznym. Bez konserwantów.
Muszę przyznać, że marka Argital bardzo mnie intryguje. Wręcz kocham ich różany krem do twarzy. To cudo dla wielbicieli różanych kosmetyków. Byłam również bardzo ciekawa ich produktów do pielęgnacji ciała.
 

Florange to „wyszczuplający i antycellulitowy krem do ciała, który czyni skórę miękką i gładką, zwalcza efekt skórki pomarańczowej.  Witamina E zwalcza wolne rodniki, które są jedną z głównych przyczyn oznak starzenia i utraty jędrności skóry.
Żel z zielonej glinki ujędrnia skórę, ekstrakt z pokrzywy poprawia cyrkulację i sprzyja uwalnianiu wody z naskórka, ekstrakty z bluszczu i brzozy działają wyszczuplająco
”.

Opis bardzo mnie zachęcił. Przyznam, że dodatek pomarańczowego olejku eterycznego również zrobił swoje. Nie zawiodłam się. Krem antycellulitowy o pojemności 200 ml to beżowy gęsty krem o przyjemnym ziołowo-pomarańczowym zapachu. Niesamowita przyjemność stosowania. Krem wsmarowuję w ciało okrężnymi ruchami wykonując przy okazji masaż ciała. Krem wchłania się dobrze pozostawiając delikatny, ale nie tłusty film na skórze. Można po chwili założyć ubranie. To, co zaskoczyło mnie od razu to fakt, że skóra ciała jest  po aplikacji przyjemnie napięta. Po dłuższym stosowaniu ciało jest gładkie, napięte i jędrniejsze. Muszę przyznać, że w kategorii kosmetyków do specjalistycznej pielęgnacji ciała krem Argital to mój faworyt. Wszystko mi się w nim podoba: gęsta konsystencja gładko sunąca po skórze, miły ziołowo- pomarańczowy zapach, miękka tuba ułatwiająca aplikację i oczywiście działanie. To jeden z tych kosmetyków, kiedy widząc kończące się opakowanie już zaczynamy za nim tęsknić.
 

Warto wybrać ten krem także do codziennej pielęgnacji ciała. Myślę, że dojrzała skóra również doceni jego działanie. Marka Argital powtórnie mnie zachwyciła. Dodam że jest to kosmetyk naturalny certyfikowany przez BDIH, ICEA i Demeter. Można go kupić między innymi w sklepie Matique.

Znacie kosmetyki tej marki? 

Pozdrowienia
violka42

Skład:
Aqua, Simmondsia Chinensis Oil, Alcohol, Potassium, Palmitoyl, Hydrolized Wheat Protein, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Laminaria Cloustoni Extract, Cetyl Alcohol, Hedera Helix Extract, Spiraea Ulmaria Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil*, Olea Europaea Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Citrus Medica Limonum Oil*, Calendula Officinalis
Extract - Urtica Dioica Extract - Foeniculum Vulgare Oil*- Rosmarinus Officinalis Oil*- Boswelia Carterii Oil*- Lavandula Hybrida Oil*- Solum Fullonum - Styrax Benzoin
Extract - Berberis Vulgaris Extract - Lactic acid.

*z olejków eterycznych: Limonene - Citral - Linalool.

sobota, 10 czerwca 2017

Zielone Laboratorium energetyzujący żel do mycia z żurawiną i jabłkiem

Kosmetyki z Zielonego Laboratorium zawierają wyłącznie naturalne, bezpieczne komponenty. W ich składzie znajdują się soki owocowe i warzywne, a nośnikami substancji aktywnych są przebadane i proste bazy kosmetyczne. Nie ma w nich PEG-ów, silikonów, parabenów. Są całkowicie wegańskie. Część wpływów z ich sprzedaży wspiera fundacje na rzecz zwierząt. Jak dotąd poznałam tylko jeden ich kosmetyk. Był w jednym z pierwszych boxów Naturalnie z Pudełka. Ostatnio przeglądając naturalne boxy natrafiłam na ten żel i przypomniałam sobie, że byłam z niego bardzo zadowolona.
 
 
Energetyzujący żel do mycia z żurawiną i jabłkiem bardzo mile wspominam. Uprzyjemniał mi poranny prysznic ponieważ działał niezwykle orzeźwiająco. Zapach rześki, lekko cytrusowy z nutą żurawiny i kwaskowości. Żel o konsystencji lekkiej galaretki z zatopionymi drobinkami żurawiny lekko się pienił, był delikatny, nie podrażniał skóry i pozostawiał ją miękką i delikatnie pachnącą.  Do porannego mycia sprawdzał  się idealnie. Mam teraz ochotę na poznanie innych kosmetyków z Zielonego Laboratorium. 

"Zielone Laboratorium zrodziło się z troski o współmieszkańców naszej planety, połączonej z profesjonalną wiedzą na temat tworzenia kosmetyków wysokiej jakości. Wierzymy, że otaczającą nas rzeczywistość kształtują codzienne wybory. Nasza misja opiera się na poczuciu odpowiedzialności za świat i szacunku do wszystkich istot żywych. Zielone Laboratorium zrodziło się z troski o współmieszkańców naszej planety, połączonej z profesjonalną wiedzą na temat tworzenia kosmetyków wysokiej jakości. Wierzymy, że otaczającą nas rzeczywistość kształtują codzienne wybory. Nasza misja opiera się na poczuciu odpowiedzialności za świat i szacunku do wszystkich istot żywych.
Kosmetyki, które produkujemy, są całkowicie wegańskie. Nie zawierają składników ani zanieczyszczeń pochodzenia zwierzęcego. Stworzenie w pełni wegańskich produktów wymaga determinacji i jest możliwe tylko dzięki zaangażowaniu w cały proces – od komponowania receptury po wybór etycznych środków transportu. Jako weganki nie pozwalamy sobie na żadną taryfę ulgową".

I to mi się bardzo podoba.
Znacie kosmetyki z Zielonego Laboratorium?

Pozdrowienia
violka42

piątek, 9 czerwca 2017

Zakupy majowe

Miesiąc maj był miesiącem uzupełniania kosmetycznych braków oraz zakupowych zachcianek. Maj ciepły i pachnący tylko utwierdzał mnie w przekonaniu, że czas na zakupowe przyjemności. Skorzystałam więc z trwających promocji i zaopatrzyłam się w kosmetyczne nowości.

W sklepie Matique skorzystałam  z rabatu -20% z okazji Dnia matki i dziecka. Kupiłam niezbędną na lato wodę termalną dla siebie i córki Jonzac o pojemności 300 ml, jest naprawdę spora więc na okres letni jestem przygotowana. Do koszyka wpadły także dwa żele do mycia ciała dla dzieci: Jonzac i So Bio etic. Uzupełniłam również zapas wybielających past do zębów bez fluoru. Tym razem kupiłam pasty Coslys, Argital i Logona. Żadnego z tych kosmetyków nie miałam wcześniej więc chętnie poznam ich działanie.


Jak już pisałam, w kwietniu postanowiłam powrócić do marki Phenome. Spodobały mi się te kosmetyki na tyle, że w maju dokupiłam  jeszcze  dwie maski do twarzy Wrinkle-Resist i Vitality Shine oraz peeling Exofoliating Facial Paste. Testy trwają.


Pozostając w maseczkowym uzależnieniu dokupiłam dwie maski Clochee: detoksykującą z białą glinką oraz nawilżającą z glinką czerwoną. Czekają na swoją kolej.


Zakupy w sklepie Bioana już pokazywałam. Kupiłam na początek serum nawilżające Hyaluron+Bloom Tropical Hydration Lovely Day i zachwalany na wielu blogach dezodorant w kremie a perfect match(a) Pony Hütchen. 
 

Znacie moje nowości?

Pozdrowienia
violka42

niedziela, 4 czerwca 2017

MADARA krem antycellulitowy

Zbliżające się lato i okres urlopowy sprawia, że nie tylko troszczę się bardziej o skórę twarzy, ale również i o skórę ciała. Przez ostatnie tygodnie włączyłam do pielęgnacji krem antycellulitowy ulubionej marki Madara. Zależało mi najbardziej na wygładzeniu i ujędrnieniu skóry. 


Krem zamknięty jest w wygodnym opakowaniu z pompką o pojemności 150 ml. To gęsty, lekko beżowy krem o bardzo przyjemnym ziołowym zapachu przełamanym w moim odczuciu gorzką pomarańczą. Zapach po chwili nie jest mocno wyczuwalny. Bardzo lubię zapachy kosmetyków tej marki. To dla mnie zapachy natury, łąki i pachnącego ziołami wiatru. Krem łatwo się rozsmarowuje i dobrze wchłania. Można od razu założyć ubranie. Ma to znaczenia zwłaszcza rano, kiedy spieszę się do pracy. Od razu po nałożeniu czuć, że skóra jest przyjemna w dotyku.
Aktywne składniki to kofeina, ekstrakt z alg, głogu, skrzypu i kasztanowca zwyczajnego oraz naturalna witamina E. Samo dobro dla skóry ciała.  Krem stosowałam dwa razy dziennie i zbliżam się do końca opakowania. Moja skóra jest gładka, wygładzona i miła w dotyku. Zauważyłam także, że skóra na udach jest bardziej ujędrniona. Takie działanie i efekt mnie satysfakcjonuje. Skóra jest w dobrej kondycji i muszę stwierdzić, że nadchodzący sezon urlopowy mnie już nie stresuje. Oczywiście sam krem to za mało. Należy włączyć ruch i połączyć go z odpowiednią dietą. Taki zmasowany atak przyniesie z pewnością pożądane rezultaty. 


Z kremu antycellulitowego Madara jestem bardzo zadowolona. Przekonałam się, że nie tylko pielęgnacja twarzy tej marki mi służy, ale również i ciała. Krem można kupić między innymi w sklepie Matique.

Ciekawa jestem, czy stosujecie kremy antycellulitowe w swojej pielęgnacji? 

Pozdrowienia
violka42

środa, 24 maja 2017

Zakupy w sklepie Bioana

Buszowanie w sieci ma swoje konsekwencje. Generuje masę nowych kosmetycznych zachcianek, którym trudno się oprzeć. I tak trafiłam na cudeńka w sklepie Bioana. Kupiłam na początek serum nawilżające Hyaluron+Bloom Tropical Hydration Lovely Day i zachwalany na wielu blogach dezodorant w kremie a perfect match(a) Pony Hütchen.  Obydwa cudeńka cieszą oko i sprawiają, że mam ochotę na więcej.



Oczywiście wiosna ma swoje prawa i tym tłumaczę sobie moje kolejne zakupowe zachcianki, którym uległam w maju. Wyczekujcie więc końcem miesiąca zakupowego posta. 

Znacie te słodkie maleństwa?

Pozdrowienia
violka42

niedziela, 21 maja 2017

Dworzysk mydło pachnące lawendą

Dworzysk pachnący lawendą. Jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia o lawendowym cudownym miejscu. Na targach Ekotyki właściciele skradli moje serce od razu. Przemili ludzie z lawendą w tle. Pachnąco i swojsko. Jestem nadal zauroczona. Co mówią o sobie?
"Ula i Grzegorz. Zakochani w naturze, wiejskim życiu i sobie nawzajem. Mieszkańcy polany w lesie w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej. W Dworzysku spełniają się nasze marzenia o życiu blisko przyrody. Lawendowe pole i drewno to nasza codzienność. Nasze produkty łączą w sobie miłość do natury i pracę naszych rąk. Drewno, którego używamy pochodzi z Puszczy Knyszyńskiej i jest pozyskiwane zgodnie z międzynarodowymi standardami. Stare drewno z historią pochodzi z puszczańskich siedlisk. Lawendę uprawiamy od 2010 roku. Pole liczy 500 krzaków, które rosną w słońcu i śniegu, bez dodatku chemicznych nawozów". 
Mydełko lawenda i sosna towarzyszy mi w codziennej kąpieli pod prysznicem. Gałązka lawendy zatopiona w mydle zachwyca. Mydełko świetnie oczyszcza skórę. Lawenda i sosna mają silne działanie antyseptyczne. Olejki wpływają na lepsze ukrwienie skóry, poprawiają jej odżywienie i odświeżają. Mydło pieni się pachnącą lekką pianą. Nie przesusza skóry, pachnie dominująco lawendą. Nie rozmiękka i nie ślimaczy się. Cały czas trzyma formę zmniejszając tylko objętość. Kąpiel to lawendowa przyjemność. Jestem bardzo zadowolona z tego mydełka. Koniecznie poznajcie to lawendowe cudo. 


Pozdrowienia
violka42

Skład:
olej kokosowy, oliwa z oliwek, masło shea, olejek eteryczny lawendowy i sosnowy

środa, 10 maja 2017

SO BIO etic przeciwzmarszczkowy krem na noc Immortele


Bardzo lubię kosmetyki marki So Bio etic za dobre jakościowo produkty, za skuteczność działania oraz przystępne ceny. Wiele z nich gościło już w mojej pielęgnacji. Tym razem przez ostatnie tygodnie stosowałam na noc krem przeciwzmarszczkowy Immortele. Moja dojrzała skóra polubiła się z pielęgnacją tej marki.


Krem zawiera między innymi olejek eteryczny i wodę kwiatową z kocanek, które stymulują odnowę komórkową i syntezę kolagenu. Bardzo lubię kosmetyki z kocanką, dobrze służą mojej skórze. 


Krem zamknięty jest w szklanym opakowaniu. Konsystencja maślana, łatwo się rozprowadza i wnika w skórę. Pozostawia na skórze delikatny film. Daje dobre nawilżenie. Urzeka mnie delikatny zapach kocanki, który bardzo mnie relaksuje i uprzyjemnia aplikację. Rano po przebudzeniu skóra jest gładka, miękka w dotyku i zregenerowana. Krem nie zapycha i nie podrażnia. W mojej nocnej pielęgnacji dobrze się sprawdza. Po prawie miesiącu stosowania mogę stwierdzić, że moja skóra jest w dobrej kondycji i wygląda zdrowo. Marka SO BIO etic to jedna z moich ulubionych marek kosmetyków naturalnych. Więcej o kosmetykach tej marki, które stosowałam przeczytacie tutaj.
Mam jeszcze kilka kosmetyków tej marki w zapasach, z pewnością i o nich wkrótce napiszę.
 
Pozdrowienia
violka42

Skład:
Aqua (Water), Olea Europaea (Olive Fruit) Oil*, Octyldodecanol, Dicaprylyl Ether, Alcohol*, Myristyl Alcohol, Glycerin, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Squalane, Helichrysum Italicum Flower Water*, Olus Oil (Vegetable Oil), Microcrystalline Cellulose, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Dibehenate, Ribose, Olive Oil Decyl Esters, Benzyl Alcohol, Stearic Acid, Myristyl Glucoside, Tribehenin, Cera Alba (Beeswax), Parfum (Fragrance), Xanthan Gum, Glyceryl Behenate, Hydrogenated Vegetable Oil, Cellulose Gum, Tocopheryl Acetate, Dehydroacetic Acid, Squalene, Candelilla Cera (Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Hordeum Vulgare Extract*, Helichrysum Italicum Extract*, Sodium Benzoate, Levulinic Acid, Linalool, Geraniol, Benzyl Salicylate, Limonene, Sodium Levulinate, Tocopherol. 
*Ingrédients issus de l'agriculture biologique

 

środa, 3 maja 2017

Kosmetyczne nowości kwietnia

W końcu przyszedł maj, mój ulubiony miesiąc w roku. Od razu chce się żyć. Maj pachnący, zielony, ciepły. Mam ochotę na więcej nowego. I tak moje nowości kosmetyczne bardzo mnie cieszą. 


Krem na noc jednej z mojej ulubionej marki SO BIO etic stał się ulubieńcem ostatnich tygodni. Recenzja już niebawem. Korzystając z promocji -20% odnawiam znajomość z marką Phenome. Kupiłam szampon oczyszczający Rebalance, krem do mycia twarzy oraz wodę micelarną. Dorzuciłam krem do rąk Yope herbata i mięta. To naprawdę kawał tubki. Odżywkę do włosów z granatem kupiłam w drogerii Rossmann. Jestem bardzo ciekawa jak te kosmetyki sprawdzą się u mnie. 

Znacie moje nowości?

Pozdrowienia
violka42

piątek, 21 kwietnia 2017

Saisona Repair aktywna woda dla zmęczonej skóry oraz krem regenerujący przeciw ciemnym plamom

Saisona to francuskie, organiczne i certyfikowane kosmetyki do pielęgnacji twarzy i ciała. To pierwsza marka fitokosmetologiczna, która dba o piękno kobiety o każdej porze roku i w zgodzie z naturą. Fitokosmetologia "polega na zastosowaniu naturalnych wyciągów (ekstraktów) roślinnych zwiększających skuteczność formuły w produktach pielęgnacyjnych. Każdy naturalny ekstrakt roślinny zawiera kluczowe czynniki aktywne o specyficznych właściwościach i ukierunkowanym działaniu". Przez ostatnie tygodnie moja pielęgnacja wzbogaciła się o dwa nowe produkty tej marki: aktywną wodę dla zmęczonej skóry oraz krem regenerujący przeciw ciemnym plamom z serii Naprawa. Seria ta dedykowane jest skórze zmęczonej. Ma za zadanie nawodnienie, odnowę komórek i działanie przeciwko starzeniu się skóry.


Aktywna Woda dla Zmęczonej Skóry zaskoczyła mnie swoim działaniem. Byłam jej bardzo ciekawa. Woda ta naprawia, regeneruje oraz rozjaśnia skórę twarzy. Woda jeżynowa pomaga wyrównać koloryt skóry, a wyciąg z hibiskusa ma działanie powstrzymujące proces starzenia. Jest to bardzo nawilżający produkt. Od razu po nałożeniu czuć niesamowity komfort skóry. Aktywna woda ma postać lekko żelowego toniku, nakładam ją na oczyszczoną skórę lekko wklepując dłońmi. Uwielbiam ten moment pielęgnacji. Zapach tej wody jest  dla mnie niesamowicie relaksujący, jest nieoczywisty, ziołowo słodki, lekko ziemisty, trudno go porównać do innych zapachów. Bardzo mi odpowiada. Skóra jest przygotowana do dalszej pielęgnacji. 

Skład ze strony sklepu: 
RUBUS FRUTICOSUS (BLACKBERRY) FRUIT WATER*, AQUA (WATER), GLYCERIN*, STEVIA REBAUDIANA LEAF/STEM EXTRACT, CALCIUM KETOGLUCONATE, ALGAE EXTRACT, HIBISCUS SABDARIFFA FLOWER EXTRACT*, PARFUM (FRAGRANCE), SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, SORBIC ACID, DEHYDROXANTHAN GUM, SODIUM PHYTATE, ALCOHOL*.
 * składniki pochodzą z upraw organicznych. Testowane pod kontrolą dermatologiczną.
 
Następnym etapem mojej wieczornej pielęgnacji był regenerujący krem przeciw ciemnym plamom. To krem również działający przeciw starzeniu skóry. Krem ma za zadanie wspierać odnowę komórek, wygładzać bruzdy, zmarszczki i wyrównywać odcień skóry redukując przy tym występowanie przebarwień. Krem ma lżejszą konsystencję, przyjemny ziołowy zapach, po nałożeniu jest "mokry", tu również czuć to nawilżenie podczas nakładania na skórę. Wchłania się dobrze, nie powoduje świecenia skóry, lekko otula skórę, będzie więc odpowiedni także na dzień. Skóra jest gładsza, lekko rozjaśniona i zregenerowana.

Skład ze strony sklepu:
RUBUS FRUTICOSUS (BLACKBERRY) FRUIT WATER*, AQUA (WATER), LACTIC ACID, GLYCERIN*, OCTYLDODECANOL, COCONUT ALKANES, HYDROXYSTEARYL ALCOHOL, HYDROGENATED VEGETABLE GLYCERIDES, SODIUM HYDROXIDE, ALCOHOL*, MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL*, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL*, STEVIA REBAUDIANA LEAF/STEM EXTRACT, ONOPORDUM ACANTHIUM FLOWER/LEAF/STEM EXTRACT*, ALGAE EXTRACT, HIBISCUS SABDARIFFA FLOWER EXTRACT*, ARGININE, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, HYDROXYSTEARYL GLUCOSIDE, PARFUM (FRAGRANCE), XANTHAN GUM, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, SORBIC ACID, CITRIC ACID. 
* składniki pochodzą z upraw organicznych. Testowane pod kontrolą dermatologiczną.


Po ponad miesiącu stosowania moja skóra doceniła pielęgnację Saisona. To bardzo przyjemny rytuał pielęgnacyjny i do tego skuteczny. Kosmetyki te zawierają wyciąg ze stewii. Roślina ta zawiera witaminy z grupy B i wit. C oraz cenne minerały. Poprawia wygląd cery i pomaga przy redukcji zmarszczek – działa na drobne linie zmarszczek, dzięki opatentowanemu działaniu naciągającemu. 
Z pewnością mogę zaliczyć markę Saisona do moich kosmetycznych odkryć roku. Woda aktywna jest bardzo wydajna, wystarczy kilka kropli na jedną aplikację, krem prawie się skończył. 
Kosmetyki Saisona można kupić w sklepie Erato-organic.pl. Wpisując kod: Natura i ja otrzymacie rabat 10% na wszystkie kosmetyki. Kod obowiązuje do 15.05.2017r.

Znacie kosmetyki tej marki?

Pozdrowienia
violka42