wtorek, 19 lutego 2019

Fresh&Natural orzechowy balsam do ciała

Fresh&Natural to manufaktura zrodzona z pasji, z troski o ludzkie piękno oraz z głębokiego zrozumienia naturalnych możliwości tkwiących w zasobach przyrody. Ma w ofercie wiele ciekawych kosmetyków. O balsamie orzechowym naczytałam się tyle zachwytów, że musiałam go w końcu poznać. Opis kosmetyku na stronie sklepu Naturalny Punkt Widzenia, również nie pozostawił mnie obojętną na jego urok: "Delikatny mus-pianka Fresh&Natural daje uczucie lekkości, ale produkt w sam w sobie jest bardzo treściwy. Idealnie nawilża i natłuszcza skórę, jest bardzo wydajny. Już niewielka ilość pozwala nawilżyć ciało. Bogata mieszanka masła shea, masła kakaowego i olei roślinnych – z pestek winogron, migdałowego i arganowego, ma właściwości regenerujące i uelastyczniające. Witamina B5 koi podrażnienia. Masło nawilża i chroni już od pierwszego użycia, pozostawiając skórę miękką i jedwabistą w dotyku.
 
 
Składniki aktywne: 
  • Masło kakaowe zapobiega odparowywaniu wody z naskórka, chroniąc zewnętrzną warstwę skóry przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Uelastycznia skórę i poprawia jej kolor. Bogate w polifenole zapobiega powstawaniu wolnych rodników.
  • Masło shea posiada naturalny filtr UV (SPF 3-4). Jako antyoksydant hamuje proces powstawania wolnych rodników, a także działa wpierająco w leczeniu stanów zapalnych skóry. Dzięki zawartości witamin A, F oraz alantoiny regeneruje naskórek.
  • Olej z pestek winogron nawilża i chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Dzięki dużej zawartości witamin i antyoksydantów nadaje zdrowy kolor i blask skórze. Zawarty w oleju wapń zapobiega rozpadowi włókien kolagenowych odpowiadających za elastyczność skóry.
  • Olej ze słodkich migdałów zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy:  A, B1, B2, B6, D i E. Olej migdałowy stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej. Używanie regularnie kosmetyków z tym składnikiem nawilża skórę.
  • Olej arganowy wykazuje silne działanie wygładzające i ujędrniające – poprawia elastyczność i jędrność skóry, wspomaga odnowę komórek, przeciwdziała procesom starzenia się skóry i powstawaniu rozstępów, a także regeneruje naskórek. Oprócz tego chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi - regeneruje, przyspieszając gojenie ran, oparzeń i pęknięć skóry".
 
Balsam tak samo cudownie wygląda, jak i działa. Plastikowy słoik z odkręcanym metalowym wieczkiem po otwarciu kradnie serce. Zapach orzechów od razu nastraja optymistycznie, a konsystencja zachęca do natychmiastowego wypróbowania. Nie sposób się oprzeć. To delikatny mus, który w kontakcie ze skórą staje się bardziej treściwy, gładko sunie po skórze pozostawiając na niej przyjemny, ale nie tłusty film. Skóra jest od razu przyjemnie nawilżona i pachnie przez dłuższy czas. Nie jest to w moim odczuciu bardzo mocny zapach, jest apetyczny i wyczuwalny na skórze. To, co bardzo mi się podoba, to wrażenie wilgotności na skórze, czuć to ukojenie i nawilżenie. Z racji konsystencji balsam jest też wydajny i pozwala cieszyć się nim dłużej. Skóra jest w bardzo dobrej kondycji, nie ma przesuszeń i podrażnień, o które nietrudno w zimne dni. To wspaniały sojusznik w walce o miękką i gładką skórę. Dołączam do grona wielbicielek orzechowego balsamu do ciała. W zapasie mam jeszcze malinowy, już się cieszę na myśl o tym, że niedługo go otworzę.
 
 
Znacie kosmetyki tej marki?
Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter EKO, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit FAIR TRADE i EKO, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, D-panthenol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Theobroma Cacao Seed Powder, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil EKO, Tocopherol Acetate, Xanthan Gum, Parfum
Produkt konserwowany witaminą E oraz ekologicznym konserwantem certyfikowanym przez ECOCERT. 

sobota, 16 lutego 2019

Natura Receptura peeling i maseczka DIY

Od dłuższego już czasu stosuję surowce od Natura Receptura. Głównie używałam je osobno (oleje, hydrolaty), ale pokusiłam się też na proste w wykonaniu peelingi oraz maseczki. Metodą prób i błędów, trochę eksperymentując doszłam do zadowalających mnie efektów.
 
Peeling kokosowy od razu mnie zachwycił. To "100% naturalny peeling kokosowy powstały w wyniku wysuszenia miąższu kokosa, a następnie jego zmielenia. Jest drobnoziarnisty i działa jak peeling mechaniczny złuszczający martwy naskórek i pobudzający mikrokrążenie skóry. Nie zawiera sztucznych barwników i zapachów". Pachnie kokosem, jest więc idealny dla miłośników tego zapachu.
 
Do wykonania poniższego peelingu do twarzy użyłam  2 miarki peelingu i dodałam oleju z nasion dzikiej róży w ilości potrzebnej do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
 

Na spryskaną hydrolatem z kwiatów rumianku skórę twarzy nałożyłam peeling i masowałam skórę zgodnie z zaleceniem producenta przez 5 minut, następnie spłukałam go letnią wodą. Skóra była niesamowicie gładka i miękka w dotyku. Zapach kokosa uprzyjemniał aplikację.  
 

Stosowałam takie peelingi dwa razy w tygodniu: raz kokosowy, raz z pestek czarnej porzeczki zmieniając rodzaj oleju: raz z nasion dzikiej róży, raz arganowy, innym razem z nasion malin. Hydrolat z reguły rumiankowy, ale i też różany więc szybko się skończyły. Efekt wygładzenia skóry bardzo mi odpowiadał.
 
Uwielbiałam także maseczki z glinki niebieskiej. To "100% naturalna glinka niebieska jest bardzo drobno zmielona i przyjmuje postać proszku o wyjątkowo pięknym niebieskim kolorze. Glinka niebieska pozyskiwana jest ze skał krzemionkowo-glinowych i zawiera całe bogactwo mikro- i makroelementów, m.in. cynk, krzem, magnez, żelazo, wapń i kobalt, który to właśnie nadaje jej niezwykłe niebieskie zabarwienie. Podobnie jak glinka biała jest bardzo delikatna i wykazuje działanie ściągające, regenerujące i dotleniające. Nie podrażnia skóry ani nie pozbawia jej bariery ochronnej. Rozjaśnia przebarwienia i plamki potrądzikowe. Pochłania zanieczyszczenia. Już po jednym zastosowaniu skóra nabiera blasku. Jest to absolutny hit w rozjaśnianiu cery."
 
Odpowiednią ilość odmierzonej miarką glinki wsypałam do miseczki, dodałam hydrolatu z kwiatów rumianku i kilka kropli oleju, tutaj przykładowo z nasion dzikiej róży.



Tak przygotowaną maseczkę nałożyłam pędzelkiem do maseczek na skórę twarzy na 15 minut. Dodatek oleju powodował, że maseczka prawie wcale nie zasychała. Zdjęcie nie oddało w całości koloru maseczki, jest ona bardziej niebieska. 


Po zmyciu maseczki z twarzy efekt mnie zaskoczył. Skóra gładka, pory zwężone, wygląda po prostu zdrowo. Mojej skórze glinki bardzo służą. Tutaj również maseczki stosowałam  dwa razy w tygodniu i dodawałam różne warianty olei i hydrolatów. Jest to w miarę łatwe do wykonania i daje mnóstwo możliwości.  W tym temacie jednak dopiero raczkuję. Po szczegóły dotyczące poszczególnych surowców zapraszam na stronę Natura Receptura. Znajdziecie tam mnóstwo niezbędnych informacji.
 
Tworzycie proste receptury czy oddajecie się bardziej złożonym recepturom?
 
Pozdrowienia
violka42

piątek, 15 lutego 2019

4 Szpaki peeling słona lawenda

Mydlarnia 4 Szpaki kusiła mnie swoim asortymentem już od dawna. Pierwszym kosmetykiem tej marki, który stosowałam był hydrolat makowy. Muszę przyznać, że tym hydrolatem Mydlarnia 4 Szpaki mnie kupiła. Było więc tylko kwestią czasu, że sięgnę po ich kolejne kosmetyki. Teraz zachwycam się peelingiem słona lawenda.
 
Opis peelingu zdecydowanie zachęca do wypróbowania.
"Peeling Słona Lawenda z dwoma rodzajami soli: morską i himalajską jest niezwykle funkcjonalnym kosmetykiem, jest kosmetykiem wielofunkcyjnym. Oprócz soli znajduje się też olej kokosowy, masło shea, olej ze słodkich migdałów, wosk candelilla, które tworzą wspaniałą, lekką i odżywczą warstwę, za którą Twoja skóra będzie Ci niepomiernie wdzięczna. Tworzą tak zwany film".


Peeling jest niebywale przyjemny w stosowaniu. Dołączoną do peelingu łyżeczką nabieram odpowiedną ilość kosmetyku i nakładam na ciało. Konsystencja jest zwarta, raczej tłusta w dotyku więc dobrze się nakłada. Peeling jest też wydajny. Zapach lawendy i cytryny uprzyjemnia dodatkowo aplikację. Zachwycił mnie też kolor. Niespotykany. Jak piszą twórcy tego dzieła, do peelingu wmiksowano jeszcze niebieską glinkę francuską, która jest bombą mineralną. Stąd ten niebiański kolor. Uwielbiam ten lawendowy peeling. To takie wielkie zaskoczenie i przyjemność w jednym. Konkretnie złuszcza, wygładza skórę aż miło i do tego cudnie pachnie i wygląda. Jest solny, to miła odskocznia od cukrowych, które przeważnie stosuję. Nie pozostawia tłustej warstwy, ale przyjemnie otula. Balsamu już nie muszę stosować. Lubię bardzo to cudeńko.

 
Używam obecnie kilka kosmetyków tej marki i przyznaję, że to mój zachwyt roku. Z pewnością o nich napiszę. Kosmetyki 4 Szpaki znajdziecie między innymi w Naturalny Punkt Widzenia. Muszę przyznać, że paczka z tego sklepu, którą pokazywałam na Instagramie skrywała same skarby.  Znacie kosmetyki tej marki?
 
Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Maris sal, Caprylic/Capric  Trigliceryde, Sodium Chloride, Butyrospermum Parkii Butter, Prunus Amygdalus Dulcis (sweet almond) oil,  Blue Kaolin Clay, Glycerin, Candelilla Cera, Lavendula Augustifolia oil, Lemon (Citrus Medica Limonum) Peel Oil, linalool*, limonene*, citral*
* składniki naturalnych olejków eterycznych

niedziela, 27 stycznia 2019

Bema Love bio krem z Nagietka - mój HIT

Marka Bema szturmem zdobyła mój i mojej rodziny zachwyt. Każdy kosmetyk tej marki mnie zachwyca. I nic dziwnego, że w kolejce po te kosmetyki ustawiły się także moje dzieci. Krem nagietkowy znika w tempie oszałamiającym i już kończymy drugie opakowanie. To, o czym zapewnia producent dostaliśmy z nawiązką.
" Naturalny krem nagietkowy Bema Love bio przynosi natychmiastową ulgę i poprawę kondycji skóry, łagodzi świąd, likwiduje zaczerwienienia. Zmiękcza zrogowaciałą skórę na stopach, łokciach i kolanach, leczy spierzchnięte dłonie, wygładza i rozjaśnia naskórek. Doskonały w codziennej pielęgnacji cery, idealnie sprawdzi się przy skórze suchej, podrażnionej, odwodnionej, mało elastycznej i zwiotczałej. Rekomendowany dla skóry wrażliwej i problematycznej. Krem z nagietka Bema Love bio zawiera ekstrakty z nagietka lekarskiego, kory brzozy, wierzby oraz juki. Może być stosowany na wrażliwą skórę dzieci, zwłaszcza w miejscach podrażnionych stosowaniem pieluch. Stanowi ponadto idealny produkt dla osób dorosłych o suchej skórze z tendencją do pierzchnięcia. Krem nagietkowy Bema Love bio można wykorzystywać również jako balsam po goleniu. Idealny naturalny krem na noc regenerujący suchą, wrażliwą i problematyczną cerę. Krem z nagietka Bemy cechuje działanie przeciwzapalnie, bakteriobójcze, zmiękczające i przyśpieszające gojenie ran".
 

Krem ma idealną budyniową konsystencję o miłym słodko-migdałowym nienachalnym zapachu. Konsystencja sprawia, że jest bardzo łatwy do nałożenia na twarz lub problematyczne miejsca na ciele. Ma taki lekko "mokry" poślizg, jest więc także bardzo wydajny. Super chroni twarz przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Stosuje go oprócz mnie mój syn i nastolatka więc jest dobrym rozwiązaniem dla całej rodziny. Nie podrażnia, nie zapycha, nie przesusza, a wręcz przeciwnie - koi, nawilża i chroni. Pozostawia miękką i elastyczna skórę gładką w dotyku.
Jednak kocham go najbardziej za efekt leczniczy, tak - leczy uszkodzenia naskórka fenomenalnie. Mój syn ma tendencje do łuszczenia naskórka na palcach stóp, bardzo bolesnego i uciążliwego. Smarowałam mu stopy kremem nagietkowym przed snem, po kilkunastu dniach wszystkie pęknięcia i otarcia zagoiły się, stopy ma gładkie i jak na razie problem nie wraca. Jestem zachwycona jego działaniem, nadaje się do twarzy, rąk i stóp. Jest także swoistym remedium na problemy skórne. Sprawdźcie koniecznie ten krem. Kosmetyki Bema kupicie w Ekozuzu, kupowałam tam już kilka razy i zawsze byłam zadowolona z zakupów. Kończę już moje kosmetyki Bema z ostatnich zakupów więc pewnie niedługo czas na nowości.
 
Znacie kosmetyki tej marki?
 
Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Aqua/Water, Cetearyl Glucoside, Propylheptyl Caprylate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glycine Soja* (Soybean) Oil, Oryza Sativa (Rice)Germ Oil, Dicaprylyl Carbonate, Potassium Cetyl Phosphate, Cocoglycerides, Calendula Officinalis* Flower Extract, Yucca Glauca Extract, Glyceryl Caprylate, Kaolin, Salix Alba (Willow) Bark Extract, Tocopherol, Citric Acid,  Olea Europaea*(Olive)Fruit Oil, Helianthus Annuus*( Sunflower)Seed Oil, Butyrospermum Parkii* (Shea) Butter, Saccharomices/Copper Ferment, Saccharomices/Magnesium Ferment, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum/Fragrance. *prodotto da agricoltura biologica/organic agriculture
 

niedziela, 20 stycznia 2019

Postanowienia noworoczne - tak czy nie?

Postanowienia noworoczne to jak wszędzie widać niezbędny element początku roku. Dzisiaj już do tego podchodzę inaczej niż w poprzednich latach. Nie twierdzę, że mam coś przeciwko takim postanowieniom. Wszystko jak zawsze zależy od naszego podejścia do tematu. Zawsze spisywałam postanowienia noworoczne na kartce i chowałam w czeluściach szuflady, by pod koniec roku sprawdzić, co udało się z tej listy zrealizować. Cóż, było przeważnie, jak zawsze. 


Ostatnio znalazłam w dawno nieczytanej książce listę postanowień z 2005 roku. Nie różniłaby się wiele od listy z 2019 roku gdybym taką chciała spisać. Dlatego tego nie robię, nie w tej formie. Zmieniłam się przez te lata, albo po prostu zmieniły mi się priorytety. Z pewnych rzeczy wyrosłam, a do innych nabrałam dystansu. Dystansu do siebie. Dlatego nastawiam się na planowanie. Krótszy czas realizacji po prostu bardziej mnie motywuje, rok to tak długo, myślę, że mam jeszcze tyle czasu i wychodzi jak wychodzi. Spisuję plan najdłużej kwartalny i trzymam za siebie kciuki. Mniejsze cele łatwiej mi osiągnąć. Planowanie to także znalezienie czasu dla siebie od zaraz. Cieszą mnie małe rzeczy, chwila z książką, uśmiech dzieci, czas z rodziną. Odkładam więc frustrację z niespełnionych rocznych postanowień na bok. Są rzeczy ważne i mniej ważne. Jeśli potrafimy znaleźć złoty środek to już połowa sukcesu. Jak wiecie uwielbiam czytać. Mam niewiele czasu na czytanie, głównie czytam w autobusie w drodze z pracy do domu. Staram się wygospodarować czas na czytanie również w domu.
I mimo, że w życiu różnie bywa z tym czasem, to jednak się udaje.
W 2018 roku przeczytałam 33 książki. Były wśród nich też, tzw "cegły". Czy to dużo czy mało? A jakie ma to znaczenie? Liczy się sama przyjemność czytania. I tak do tego podchodzę, nie biję tu przecież rekordów. Czasem sami się nakręcamy, zupełnie niepotrzebnie. Dlatego warto nauczyć się odpuszczać sobie, innym...
Tak właśnie to widzę.
Robicie postanowienia noworoczne?

Pozdrowienia
violka42

sobota, 19 stycznia 2019

be organic żel pod prysznic mango&aloes

W mojej łazience królują naturalne mydła, ale lubię od czasu do czasu zamienić je na żele pod prysznic. Wybieram takie, które dają przyjemność i relaks oczywiście z naturalnym składem. Wiedziałam, że jeżeli w opisie jest mango to będzie to strzał w dziesiątkę. Żel pod prysznic mango&aloes to prawdziwy kąpielowy umilacz. Kocham zapach mango.


Składniki aktywne:
"Ekstrakt z mango jest źródłem witaminy C , E i B co czyni go doskonałym przeciwutleniaczem. Ma on zdolność do wychwytywania wolnych rodników chroniąc skórę przed skutkami zanieczyszczenia środowiska. Ponadto stymuluje syntezę kolagenu w skórze działając przeciwstarzeniowo.
Ponadto żel pielęgnuje i nawilża Twoje ciało dzięki zawartości ekstraktu z aloesu, który ma działanie łagodzące, ochronne, i regenerujące komórki naskórka. Działa też przeciwzapalnie dlatego polecany jest do cery wrażliwej lub podrażnionej. 
Olej Inca Inchi zawarty w formule żelu pod prysznic  czyni skórę elastyczną i odżywioną nadając jej miękkość i nawilżenie".

Jest to gęsty żel o zniewalającym zapachu mango. Pieni się obficie, dobrze myje i pielęgnuje skórę. Nie podrażnia i co ważne nie wysusza skóry. Kąpiel to prawdziwa przyjemność. Zapach mango jest zdecydowany, ale nie drażniący, w łazience pachnie jeszcze długo. Co więcej można napisać o żelu pod prysznic. Myje jak trzeba, pięknie pachnie i jest wydajny. Tyle i aż tyle. Ten żel to sama przyjemność stosowania. Uwielbiałam go ja i cała rodzina. Polecam z całego serca, bo pielęgnacja ma być przyjemnością, a nie obowiązkiem.
Znacie ten cudownie pachnący żel?

Pozdrowienia
violka42

wtorek, 15 stycznia 2019

Pierwsze nowości w Nowym Roku - Natura Receptura

Nowy Rok zaczynam od nowości, które zawitały do mnie ze sklepu Natura Receptura. "Sklep ten został założony przez pasjonatów zdrowej i naturalnej pielęgnacji ciała. Pomysł zrodził się z chęci dbania o ludzkie piękno poprzez czerpanie z przyrody tego, co najlepsze - naturalnych surowców i półproduktów służących do własnoręcznego wytwarzania kosmetyków metodą diy - zrób to sam". Oferta sklepu bardzo mi się podoba, mamy do wyboru peelingi roślinne, glinki, hydrolaty, składniki aktywne, oleje i masła oraz olejki eteryczne. Z bogatej oferty sklepu wybrałam surowce niezbędne w pielęgnacji dojrzałej skóry.


Szklane, ciemne opakowania, etykiety z niezbędnymi informacjami, data ważności umieszczona na opakowaniach i przystępne ceny jak najbardziej na plus Świat surowców i półproduktów naturalnych nie jest mi obcy, dlatego chętnie sprawdzę te nowości. Głównie nastawiam się na tworzenie peelingów oraz maseczek, ale kto wie, może skuszę się też na trudniejsze receptury.  


Tworzycie własne kosmetyki?

Pozdrowienia
violka42