sobota, 9 czerwca 2018

Helixium plyn micelarny

Z marką Helixium zetknęłam się po raz pierwszy. To ekskluzywna marka hiszpańskich, organicznych kosmetyków do pielęgnacji twarzy na bazie śluzu ślimaka. Gdyby nie subskrybcja Naturalnie z Pudełka pewnie nie poznałabym jej tak szybko. Miałam pewne opory przed kosmetykami ze śluzem ślimaka. Ta właśnie woda przełamała moje obawy i nieuzasadnione, jak teraz uważam opory.  Śluz ślimaka zwany często „eliksirem młodości” jest jednym z najbardziej wartościowych naturalnych składników odżywczych dla skóry. Właśnie się o tym przekonałam.

 
Ta "delikatna i świeża woda, o subtelnym zapachu skutecznie oczyszcza skórę twarzy i oczu oraz łagodzi wszelkie podrażnienia. W kontakcie ze skórą zmienia się w delikatną emulsję, która z łatwością usuwa makijaż i nadmiar sebum bez wysuszenia skóry. Po zastosowaniu skóra staje się idealnie oczyszczona, świeża i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.
 
Co zawiera?
  •  Helixium Aspersa Bio Complex®: odbudowuje skórę właściwą, wzmacnia komórkowy system regeneracji, działa silnie przeciwzmarszczkowo, rozjaśnia skórę usuwając drobne przebarwienia i zapobiega powstawaniu nowych.
  •  Woda z Kwiatów Grejpfruta: działa jako antyoksydant, chroni komórki przed atakiem wolnych rodników.
  •  Aloe  vera: regeneruje i działa jako antyoksydant".

  • Płyn micelarny to nieodzowny kosmetyk w mojej pielęgnacji. Zwykle bez zarzutu zmywa makijaż i oczyszcza skórę. Używam go zawsze do demakijażu oczu. Mam swoich faworytów, ale lubię też nowości. Płyn Helixium bardzo mnie ciekawił, dlatego właśnie zdecydowałam się na zakup pudełka w subskrybcji. Płyn jest bezbarwny o bardzo przyjemnym delikatnym słodko-kwiatowym aromacie. Bardzo mi odpowiada. Płyn dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia skóry, nie powoduje mgły na oczach. Jest delikatny dla wrażliwej skóry wokół oczu. Przemywałam nim w pierwszym etapie demakijażu skórę twarzy, szyi i dekoltu. Płyn odświeża i przygotowuje skórę do dalszych etapów pielęgnacji. Skóra jest gładka i miękka w dotyku, zauważyłam nieznaczne rozjaśnienie przebarwień i ujednolicenie kolorytu skóry. Moja dojrzała skóra jest w dobrej kondycji. Kuszą mnie inne kosmetyki Helixium, myślę, że są idealne dla mojej skóry. Markę wpisuję więc na listę konieczną do poznania. Postanowiłam włączyć do pielęgnacji kosmetyki ze śluzem ślimaka i sprawdzić także inne naturalne marki oferujące właśnie takie kosmetyki.
     
    Znacie kosmetyki Helixium?
     
    Pozdrowienia
    violka42

    niedziela, 3 czerwca 2018

    Moja wieczorna pielęgnacja twarzy / Resibo, Helixium, Cosmeceuticum, Madara, Kostka Mydła, SO’BiO etic, D’ALCHEMY, Argital, Naturalme, Phenome

    Czas na wieczorną pielęgnację mojej twarzy. Jestem z niej bardzo zadowolona. Są to marki, które bardzo polubiłam i do których wciąż wracam. Nie zabrakło też nowości. Część z kosmetyków już dobija dna, pojawią się więc niebawem w mojej pielęgnacji także nowe kosmetyki.


    Resibo olejek do demakijażu. Olejek sprawdza się w wieczornym demakijażu twarzy. Dołączona muślinowa ściereczka jest fantastyczna. Trzeba tylko pamiętać, żeby ściereczkę namoczyć w ciepłej wodzie, wtedy idealnie usuwa olej ze skóry. Sprawdza się też w demakijażu oczu, ja lubię nasączyć nim namoczony płatek kosmetyczny, przykładam do oka i po chwili delikatnie przecieram. Makijaż znika w mgnieniu oka. Nie ma podrażnień, mgły na oczach. Skóra jest miękka i czysta.
     
    Helixium płyn micelarny czyli płyn micelarny na bazie śluzu ślimaka. Skuteczny i przyjemny w stosowaniu. Recenzja niebawem. 
     
    Cosmeceuticum hydrolat malinowy.  Wszystko, co czytałam o hydrolatach tej marki to prawda. Są niesamowite i to, co robią ze skórą to bajka. Kocham. Hydrolat ten otrzymywany jest na bazie wody aloesowej, w procesie destylacji owoców dzikich malin z parą wodną. Recenzja na dniach.
     
    MADARA SOS HYDRA REPAIR - intensywne serum regenerujące dla skóry odwodnionej klik to kosmetyczny powrót. Serum o konsystencji emulsji i delikatnym przyjemnym różanym zapachu łatwo rozprowadza się na skórze. Szybko się wchłania nie pozostawiając lepkiej warstwy. Nawilża i to nawilżenie jest odczuwalne. Skóra jest gładka, miła w dotyku i jędrna. 

    Kostka Mydła mydło w paście do twarzy klik. Pasta zmienia się w delikatnie pachnącą emulsję, zgodnie z zaleceniem producenta zostawiam ją na kilka minut na twarzy i spłukuję ciepłą wodą. Mimo, że pasta dedykowana jest do skór trądzikowych, tłustych i problematycznych, u mnie - posiadaczki skóry ze skłonnością do przesuszeń sprawdza się rewelacyjnie. Stosuję ją 3 razy w tygodniu i żadnego podrażnienia czy innych problemów ze skórą nie odnotowałam. Wręcz przeciwnie. Skóra jest gładka i dobrze oczyszczona, pory faktycznie obkurczone, co widać od razu po zmyciu pasty ze skóry. Konsystencja pasty gwarantuje niebywałą wręcz wydajność, można więc cieszyć się nią na dłużej. Nie sądziłam, że to maleństwo tak skradnie mi serce. Uwielbiam używać tej pasty do oczyszczania skóry
     
    D’ALCHEMY koncentrat pod oczy klik niwelujący oznaki starzenia uwodzi od pierwszego kontaktu. Konsystencja masełkowa czyli taka, jaką lubię najbardziej z pozoru wydaje się gęsta i ciężka, po kontakcie ze skórą zmienia się w aksamitną i gładko sunie po skórze. Delikatnie wklepuję krem, skóra staje się jedwabista i aksamitnie gładka. Cudo. Ostatnie dni przed nami i już mi go brakuje.
     
    SO’BiO etic przeciwzmarszczkowy krem na noc Immortele klik to kolejny kosmetyczny powrót. Uwielbiam i jestem uzależniona. Konsystencja maślana, łatwo się rozprowadza i wnika w skórę. Pozostawia na skórze delikatny film. Daje dobre nawilżenie. Urzeka mnie delikatny zapach kocanki, który bardzo mnie relaksuje i uprzyjemnia aplikację. Rano po przebudzeniu skóra jest gładka, miękka w dotyku i zregenerowana. Krem nie zapycha i nie podrażnia. W mojej nocnej pielęgnacji dobrze się sprawdza.
     
    Argital czarna wybielająca pasta do zębów. Naturalna wybielająca pasta do zębów na bazie propolisu i dentie. Działa odświeżająco, ściągająco na dziąsła i na stany zapalne jamy ustnej. Pasta doskonale radzi sobie z niechcianą płytką nazębną i z osadami. Wzmacnia szkliwo, chroni przed próchnicą, gwarantuje dokładną higienę zębów i dziąseł.
     
    Pielęgnacja wspomagająca to peelingi i maseczki:
     
    Naturme czarne mydło skuteczne w oczyszczaniu twarzy, skóra pozostaje gładka, za krótko jeszcze używam, by mieć wyrobione zdanie.

    Phenome rozjaśniająca maseczka z witaminą C oraz odmładzająca maska do skóry dojrzałej oraz  peeling do twarzy z drobinkami kwarcu i proszkiem ryżowym sprawdzają się idealnie. Jak skończę opakowania będzie recenzja.
    Znacie te kosmetyki?

    Pozdrowienia
    violka42

    sobota, 2 czerwca 2018

    Hagi scrub do ciała z gałką muszkatołową i cynamonem

    Markę Hagi dopiero poznaję i mam to szczęście, że trafiłam na świetne ich kosmetyki. Zaczęłam od peelingów. To już  drugi peeling tej marki i pewnie nie ostatni. Kuszą mnie kosmetyki tej marki, wiele z nich mam na liście do poznania jeszcze w tym roku.


    Ten naturalny peeling z gałką muszkatołową i cynamonem to mistrzostwo świata. Jest taki, jak lubię. Ma wspaniały poślizg, nie jest zbyt tłusty i nie pozostawia na skórze żadnej lepiącej się warstwy, którą trudno spłukać. Wręcz przeciwnie, na skórze pozostaje bardzo delikatna powłoka więc można się ubrać od razu. Drobinki cukru trzcinowego zanurzone w olejach obezwładniają zapachem korzennych przypraw i cytrusów. Peeling to nie mocny zdzierak, mam wrażenie szorowania piaskiem, ale jest to bardzo skuteczne szorowanie. Skóra jest niesamowicie gładka w dotyku i pachnąca przez dłuższy czas. Nie wysusza skóry wręcz ją odżywia i regeneruje. Zapach tego peelingu wprawia mnie w dobry nastrój i przy okazji relaksuje. Idealny do zabiegów Spa we własnej łazience. Uwielbiam ten peeling i bardzo żałuję, że się już skończył.

    Lubicie kosmetyki tej marki?

    Pozdrowienia
    violka42
     
    Skład:
    Sucrose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Vitis Vinifera (Grape) Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Glycerin (derived from vegetable oil), Parfum, Cinnamomum Zeylanicum (Cinnamon) Bar Powder, Tocopherol (Vitamin E), Myristica Fragrans (Nutmeg) Powder, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

    niedziela, 27 maja 2018

    Kostka Mydła mydło w paście do twarzy

    O istnieniu Kostki Mydła dowiedziałam się otrzymując kolejne pudełko Naturalnie z Pudełka, w którym znalazłam mini mydło w paście. Zaintrygowana od razu otworzyłam to czarne cudeńko i po chwili zaczęłam szukać informacji o producencie w internecie. Kostka Mydła to połączenie rzemiosła, pasji i naturalnych produktów. To maleńka mydlarnia zrodzona z wielkiego zamiłowania do tworzenia wszystkiego własnoręcznie. Od razu się zachwyciłam.


    "Mydło w paście do twarzy czyli lniane mydło potasowe do głębokiego oczyszczania skóry twarzy. Bazą mydła jest nierafinowany olej lniany oraz napary ziołowe z krwawnika i fiołka trójbarwnego, które działają na skórę oczyszczająco i antyseptycznie.  W składzie znajdziemy również dużą  ilość węgla aktywnego, który doskonale radzi sobie z przyciąganiem i wchłanianiem zanieczyszczeń ze skóry, nadmiaru sebum czy też zrogowaciałego naskórka. Oleje tamanu i rycynowy działają przeciwzapalnie, bakterio- i grzybostatycznie i pobudzają regenerację tkanek. Wspomagają nawilżenie, rozjaśniają i łagodzą podrażnienia skóry. Oprócz olejów za nawilżające działanie mydła odpowiedzialna jest gliceryna powstająca naturalnie w procesie zmydlania, a także spora jej ilość dodatkowo dołożona do mydła, aby zwiększyć jego nawilżający potencjał. Aby delikatnie zneutralizować ziołowy zapach mydła dodana została kompozycja olejku z werbeny egzotycznej  i lawendowego, które także mają pozytywny wpływ na zanieczyszczoną skórę".


    Mały, szklany, zakręcony słoiczek z metalową nakrętką kryje czarne mazidło na pierwszy rzut oka częściowo przypominające wyglądem i zapachem Savon noir. Częściowo, ponieważ przebija go zapach werbeny niezwykle pobudzający i orzeźwiający. Konsystencja bardzo mi odpowiada. To gęsta i miękka w dotyku pasta  w dodatku czarna jak węgiel. Nakładam niewielką ilość na zmoczoną skórę twarzy i wykonuję delikatny masaż. Zawsze wtedy się uśmiecham, bo wyglądam jakbym wróciła z rozładunku węgla. Pasta zmienia się w delikatnie pachnącą emulsję, zgodnie z zaleceniem producenta zostawiam ją na kilka minut na twarzy i spłukuję ciepłą wodą. Mimo, że pasta dedykowana jest do skór trądzikowych, tłustych i problematycznych, u mnie - posiadaczki skóry ze skłonnością do przesuszeń sprawdza się rewelacyjnie. Stosuję ją 3 razy w tygodniu i żadnego podrażnienia czy innych problemów ze skórą nie odnotowałam. Wręcz przeciwnie. Skóra jest gładka i dobrze oczyszczona, pory faktycznie obkurczone, co widać od razu po zmyciu pasty ze skóry. Konsystencja pasty gwarantuje niebywałą wręcz wydajność, można więc cieszyć się nią na dłużej. Nie sądziłam, że to maleństwo tak skradnie mi serce. Uwielbiam używać tej pasty do oczyszczania skóry. Cieszę się, że poznałam jak na razie jeden kosmetyk z mydlarni Kostka Mydła. Oczywiście sięgnę po więcej ich cudeniek ponieważ tam gdzie jest pasja i zamiłowanie do natury, tam jest i miłość, a to na mnie zawsze działa. Mydła, musy, hydrolaty, peelingi i kule kąpielowe, jest w czym wybierać. 
    Koniecznie musicie poznać mydło w paście do twarzy.


    Pozdrowienia
    violka42

    Skład:
    Potassium Linseedate, Glycerin, Achillea Millefolium Flower Extract, Viola Tricolor Extract, Activated Charcoal, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Litsea Cubeba Essential Oil, Citral*, Linalool*, Limonene*, Citronellol*, Geraniol*.
     
    ** Naturalne składniki olejków eterycznych, mogące być potencjalnymi alergenami

    czwartek, 24 maja 2018

    BABO przeciwzmarszczkowe serum do twarzy

    Muszę przyznać, że ten rok obfituje w wiele świetnych kosmetyków. Nowości, jakie się u mnie pojawiają bardzo mi odpowiadają i wpisują się w aktualne potrzeby mojej skóry. Zdarzają się kosmetyczne powroty, sięgam też po składniki, których jeszcze niedawno, doprawdy nie wiem dlaczego unikałam, np. śluz ślimaka. Jednym z takich właśnie nowych kosmetyków jest przeciwzmarszczkowe serum do twarzy nowej polskiej marki Babo.
     
     
     Kilka słów o marce klik:
    "Marka ta jest naturalną marką kosmetyczną, która nie dobiera pielęgnacji ze względu na wiek, lecz zwraca uwagę na konkretne potrzeby i problemy skóry. Pierwszą linią kosmetyczną, w skład której wchodzą krem i serum (teraz także i tonik) jest linia Your time keeper. Linia ta działa przeciwzmarszczkowo, nawilżająco, wygładzająco. Głównymi składnikami linii są beta-glukan z drożdży oraz betaina z buraka cukrowego. Substancje te działają stymulująco i silnie nawilżająco, dzięki czemu produkty świetnie nadają się dla osób ze skórą dojrzałą, oraz dla tych, którzy chcą spowolnić proces pojawiania się zmarszczek. Ponadto produkty wzbogacone są innymi składnikami aktywnymi, które dbają o to, by skóra była nawilżona, wygładzona i chroniona".

     
    Serum zamknięte jest w szklanej brązowej butelce o pojemności 50 ml z pipetką, co zapewnia higieniczne dozowanie produktu. Jest to gęsty żel, który nie spływa z pipetki i dobrze trzyma się skóry. W moim odczuciu prawie bezzapachowy. Dobrze się nakłada, jego konsystencja ułatwia aplikację, gładko sunie po skórze, nie ma uczucia tępości wręcz ślizga się po skórze. Od razu po nałożeniu czuć nawilżenie skóry. Przez chwilę odczuwam lepkość, która szybko znika. Skóra jest gładka, miękka w dotyku. Nałożony na serum krem nie roluje się, dobrze współgra z serum, które stosowałam głownie rano chociaż czasem i wieczorem. Po ponad miesiącu stosowaniu zauważyłam wyraźną różnicę w wyglądzie skóry. Jest bardziej napięta, wygląda zdrowo, moja skłonna do przesuszeń skóra nie odczuła żadnego dyskomfortu ani uczucia ściągnięcia. Moja dojrzała skóra jest w dobrej kondycji. To zasługa kosmetyków, jakie stosuję. Serum oraz dobrze dobrany krem to podstawa. Z racji konsystencji serum jest bardzo wydajne, z pewnością starczy na dłużej. Serum sprawdzi się zarówno w przypadku skór wymagających więcej niż podstawowej pielęgnacji, jak i w działaniu prewencyjnym. Polubiłam to serum. Marka ma jeszcze w ofercie krem i tonik, które koniecznie muszę poznać. Mocno kibicuję marce, bo ma potencjał, zapał i pasję, a to dobrze wróży na przyszłość. Marzy mi się, że w ich ofercie pojawi się krem pod oczy...
    Znacie kosmetyki Babo?
     
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
     
    Skład:
    aqua, betaine, glycerin, panthenol, ginkgo biloba leaf extract, aloe barbadensis leaf extract, benzyl alcohol (and) salicylic acid (and) glycerin (and) sorbic acid, hyaluronic acid, triethanolamine, beta-glucan, allantoin, snail secretion filtrate, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, sodium pca, sodium lactate, arginine, aspartic acid, pca, glycine, alanine, serine, valine, proline, threonine, isoleucine, histidine, phenylalanine

    poniedziałek, 21 maja 2018

    MADARA AGE DEFYING SUNSCREEN przeciwzmarszczkowy krem z filtrem SPF 30 do twarzy

    Madara zaskoczyła mnie w tym roku swoimi nowościami. Idzie z duchem czasu i doskonale wpisuje się w aktualne trendy i potrzeby klientów. Krem miejski - proszę bardzo, ochrona przed słońcem - proszę bardzo, opalanie ciała - nie ma sprawy. Jednym zdaniem ochrona od stóp do głów. Nie wiem, jak to robi ta marka, ale jeszcze żaden kosmetyk mnie nie zawiódł. Powiem więcej, większość z nich to hity, do których wracam, a nowości przyspieszają mi puls. Przeciwzmarszczkowy krem z filtrem idealnie więc wpisał się w moje potrzeby.
     
      
    "Ten przełomowy mineralny filtr zapewnia szerokie spektrum ochrony przed UVA/UVB, gwarantując przy tym wykończenie bez skazy i białych śladów. Innowacyjna formuła SPF30 z będącymi w trakcie opatentowania komórkami z łodygi nadbałtyckiego pszczelnika wąskolistnego dostarcza mega dawkę antyoksydantów, ochronę przeciwko miejskim zanieczyszczeniom, chroni skórę i regeneruje ją dla uzyskania efektu opóźniającego procesy starzenia. Działa tak aby zapobiegać wszelkiego rodzaju uszkodzeniom słonecznym, takim jak wysuszenie skóry, zmarszczki, zmiany pigmentacyjne, ciemne przebarwienia i utrata objętości".
     
     
    Krem zamknięty w podręcznej tubce zaskakuje od razu po otwarciu. Jest dość ciemny, z początku obawiałam się, że będzie za ciemny, jednak idealnie pasuje nawet mojej jasnej skórze. Konsystencja lekkiego fluidu o cudownym zapachu, słodko kwiatowym uprzyjemnia aplikację. Zapach jest delikatny, przywodzi mi na myśl plaże, ogrody i powiew wiatru. Bardzo mi się podoba. Rozcieram krem w dłoniach, nakładam na twarz i tu zaczyna się magia. Krem ładnie kryje przebarwienia, plamy, popękane naczynka nie tworząc na twarzy absolutnie żadnej maski. Niby one są, ale jakby za woalką. Skóra ma jednolity koloryt i w oczach robi się ładniejsza, jest gładsza, wygląda młodziej, po chwili krem idealnie wtapia się w skórę. Nie bieli, co w kremach przeciwsłonecznych czasem się zdarza. Pędzlem lekko omiatam twarz pudrem i wiem, że moja skóra jest doskonale chroniona przed słońcem i przy okazji przed skutkami upływającego czasu. Szukałam takiego połączenia na lato i znalazłam. Jestem tym kremem zachwycona. Mam ochronę, prewencję i przyjemność w jednym. Krem jest też wydajny, co z uwagi na jego cenę jest dużym plusem.  Przeciwzmarszczkowy krem z filtrem SPF 30 oraz inne nowości tej marki możecie kupić między innymi w sklepie Matique. Muszę przyznać, że jest to jeden z tych kremów, że gdy widzimy zbliżające się denko, już zaczynamy za nim tęsknić. Z pewnością więc pojawi się w hitach tego roku.
     
    Ciekawa jestem, jaki krem aktualnie stosujecie?
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
    Skład:
    Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Zinc Oxide, Isoamyl Lauraten, Dicaprylyl Carobinate, Glycerin**, Sorbitan Olivate, Cera Alba (Bees wax)*, Lecithin, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Silica, Cellulose, Dracocephalum Ruyschiana (Dragonhead) Cell culture extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Quercus Robur (Oak) Bark Extract, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Aroma/Fragrance, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil*, Sorbitan Caprylate, CI 77492 (iron oxide)***, Palmitic acid, Stearic acid, Propanediol, Benzoic acid, CI 77499, CI 77491 (iron oxides)****, Agua/water, Ascorbyl Palmitate (vitamin C), Sodium phytate, Tocopherol (vitamina E), Potassium hydroxide, Benzyl salicylate***, Limonene***, Citral***, Linalool***, Eugenol***
    99% składników jest pochodzenia naturalnego
    8% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego 

    sobota, 19 maja 2018

    ECO BOX czyli kolejne nowości

    ECO BOX od beGLOSSY kupiłam na wyprzedaży głównie ze względu na pełnowymiarowe serum do twarzy figa Mokosh, które bardzo chciałam poznać. W pudełku znalazł się również peeling Clochee, płyn micelarny Vena Cosmetics oraz miniatury kremu skin food Weleda, żelu pod prysznic Derma oraz masła do ciała Naturativ. Wszystkie marki z pudełka bardzo lubię. Wakacyjna kosmetyczka powoli więc się tworzy.
     

     
    Znacie te kosmetyki?
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
     

    sobota, 12 maja 2018

    Moja poranna pielęgnacja twarzy/ Coslys, Saisona, Babo, Madara, Logona, Annabelle Minerals, Neauty, Acorelle

    Poranna pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna. Okoliczności życiowe sprawiły, że stała się z konieczności bardziej przemyślana i szybsza. Od Nowego Roku zmieniłam miejsce pracy, wstaję o 4.35 dla mnie to środek nocy, wychodzę o 5.25 i dojeżdżam ponad godzinę do miejsca pracy. Łatwo nie jest. Stawiam więc na sprawdzone produkty.



    Coslys pianka do mycia twarzy jest idealna rano.  Posiada lekką konsystencję i bardzo delikatny i przyjemny zapach. Zmywam ją ciepłą wodą, skóra jest oczyszczona, gładka i miękka w dotyku. Nie ma podrażnień ani uczucia ściągnięcia skóry klik.
     
    Saisona Repair aktywna woda dla zmęczonej skóry to kolejne opakowanie. Od razu po nałożeniu czuć niesamowity komfort skóry. Aktywna woda ma postać lekko żelowego toniku, nakładam ją na oczyszczoną skórę lekko wklepując dłońmi. Uwielbiam ten moment pielęgnacji. Zapach tej wody jest  dla mnie niesamowicie relaksujący, jest nieoczywisty, ziołowo słodki, lekko ziemisty, trudno go porównać do innych zapachów. Bardzo mi odpowiada, pisałam już o niej klik.
     
    Babo serum przeciwzmarszczkowe do twarzy stosuję już ponad miesiąc i na dniach pojawi się recenzja. To doskonałe żelowe serum nawilża, chroni i poprawia kondycję skóry.
     
    W zależności od nastroju lub czasu nakładam krem z filtrem SPF 30 lub krem miejski CC klik, który już niestety prawie  zdenkowałam mojej ulubionej marki Madara. Ta marka nie zawodzi i wszystkie jej produkty uwielbiam.
     
    Pasta do zębów Logona o lekkim smaku gumy balonowej dobrze oczyszcza i odświeża oddech.
     
    Na koniec, ale nie zawsze nakładam podkład rozświetlający Annabelle Minerals, nie mogę uwierzyć, jak ładnie wygląda skóra. Do przypudrowania twarzy używam miniaturek z zestawu również tej marki klik. Rozświetlacz Neauty daje możliwość stopniowania na skórze dla uzyskania pożądanego efektu. Tworzy cudną taflę i długo się utrzymuje. Dobrze się rozprowadza i nie wygląda jak brokat. Mój ulubiony. Jeszcze tylko parę psiknięć wody toaletowej Lotos Acorelle o cudnym orzeźwiającym zapachu i wychodzę z domu.
     

     
    Znacie te kosmetyki?
    Pozdrowienia
    violka42 
     

    piątek, 4 maja 2018

    Annabelle Minerals zestaw miniaturek bestsellerów GET SET

    Zestaw miniaturek najpopularniejszych produktów marki Annabelle Minerals z kategorii: róże, korektory, pudry oraz cienie. Zestaw marzenie, który marzył mi się od dawna. I od dawna wciąż niedostępny lub dostępny wtedy, kiedy ja właśnie nie miałam dostępu do internetu. Jednak w końcu się udało i zakupiłam to cudo w bardzo przystępnej cenie 39,90 zł. Eleganckie matowe pudełko zawiera 16 zakręcanych słoiczków oraz minikatalog. Produkt idealny dla osób, które zaczynają przygodę z kosmetykami mineralnymi, osób, które preferują miniaturyzowane produkty oraz jako upominek.  

     
    Co zawiera?
    "Zestaw GET SET dla idealnego wykończenia makijażu. W środku znajduje się aż 16 najpopularniejszych produktów marki Annabelle Minerals:
    1.Róże mineralne w odcieniach: Coral, Sunrise, Honey, Nude, Rose, Romantic;
    2.Korektory mineralne w odcieniach: Light, Medium, Dark;
    3.Mineralne pudry wykończeniowe: matujący Pretty Matt, rozświetlający Pretty Glow;
    4.Glinkowa baza pod makijaż Pretty Neutral;
    5.Mineralne cienie do powiek w odcieniach: Vanilla, Cappuccino, Ice Cream, Chocolate.
    Eleganckie pudełko o matowym wykończeniu kryje w sobie miniaturki bestsellerów marki Annabelle Minerals oraz minikatalog produktowy. Zestaw idealny dla osób, które chciałyby wypróbować najpopularniejsze produkty marki Annabelle Minerals oraz jako gustowny upominek dla bliskiej osoby. 
    Zestaw został skomponowany, by wykonać nim dowolny makijaż, po uprzednim nałożeniu podkładu. Produkty mineralne doskonale sprawdzają się zarówno w dziennych, jak i wieczorowych aranżacjach. Mogą być nakładane na sucho oraz na mokro. Są delikatne dla skóry i pozwalają osiągnąć trwały, nieskazitelny efekt w kilka chwil.
    Wszystkie produkty pakowane są w zakręcane słoiczki.
    Ten wyjątkowy zestaw miniaturek powstał we współpracy ze Spółdzielnią Socjalną Apacze, która od lat z powodzeniem aktywizuje zawodowo osoby niepełnosprawne".
     

    Jestem zachwycona zawartością tego pudełeczka. Dopiero zaczynam przygodę z mineralnymi kosmetykami więc jest to wspaniała okazja do zapoznania się z odcieniami pudrów, róży, cieni i korektorów i dopasowania sobie odpowiedniego odcienia. To wspaniała zabawa i za niewielką moim zdaniem cenę. Do kompletu dokupiłam pędzelek do cieni, który jest rewelacyjny.  Za mną pierwsze testy i muszę przyznać, że bardzo mi odpowiada ta forma makijażu i muszę się też przy okazji jeszcze wiele nauczyć. To pudełeczko pełne naturalnych skarbów potrafi zauroczyć.
    Stosujecie te cudeńka?
     
     
    Pozdrowienia
    violka42

    czwartek, 3 maja 2018

    Mydlarnia 4 Szpaki hydrolat makowy

    Mydlarnia 4 Szpaki kusi swoim asortymentem od dawna. Nowe produkty również bardzo mnie kuszą. Pierwszym kosmetykiem tej marki, który zdenkowałam jest hydrolat makowy. Hydrolat (woda kwiatowa) powstaje podczas destylacji kwiatów, po oddzieleniu olejku eterycznego. W jego skład wchodzą rozpuszczalne w wodzie cząstki roślinne oraz niewielka ilośc olejku eterycznego. Hydrolat makowy jest polecany w szczególności dla skóry wrażliwej i normalnej.
     
     
    Hydrolat zamknięty w szklanej kobaltowej butelce z atomizerem skrywa prawdziwy skarb. Jest niezwykle odświeżający o subtelnym herbacianym aromacie. Atomizer rozpyla mgiełkę i nie zacina się. Idealnie tonizuje skórę. Ale to nie wszystko. To, co zachwyciło mnie najbardziej to fakt, że hydrolat makowy powoduje tak niesamowicie aksamitną gładkość skóry, że z przyjemnością głaszczę moją twarz nie mogąc się nadziwić tej gładkości. Mimo mojego uwielbienia dla hydrolatów różanych, które kocha moja skóra, hydrolat makowy również stawiam w pierwszym rzędzie. Nie sposób przejść mi już obok niego obojętnie. Muszę przyznać, że tym hydrolatem Mydlarnia Cztery Szpaki mnie kupiła.
    Znacie to cudeńko?
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
    Skad
    papaver rhoea floral water, citric acid (0.2%), sodium benzoate (0.2%), potassium sorbate (0.2%)
     

    czwartek, 26 kwietnia 2018

    Naturalnie z pudełka edycja kwiecień 2018

    Naturalnie z pudełka edycja kwiecień 2018 to moje kolejne pudełko. Jestem z niego również bardzo zadowolona. Są to kosmetyki, których nie znam, mam więc szansę poznać znowu nowości. Zawartość kwietniowego bardzo mi się podoba. Olejek hydrofilny do demakijażu Femi chciałam już dawno poznać, bo markę bardzo cenię i wszystkie kosmetyki, jakie od nich używałam były mega zachwycające. Chitozan to dla mnie nowość, glinka rhassoul i rękawica kessa mia bardzo mnie cieszą. Próbka maści konopnej Majru to mój pierwszy kontakt z tą marką.
     
     
    Znacie kosmetyki z tego pudełka?
     
    Pozdrowienia
    violka42

    poniedziałek, 23 kwietnia 2018

    MADARA CITY ANTI POLLUTION miejski krem CC przeciw zanieczyszczeniom SPF 15 z kwasem hialuronowym Light beige

    Madara to jakość na najwyższym poziomie. To jedna z moich ulubionych marek kosmetyków naturalnych. Mnie kosmetyki tej marki nigdy nie zawiodły dlatego wybieram je świadomie i z pełnym zaufaniem. Uwielbiam te kosmetyki za jakość działania, konsystencję, zapach i opakowania. Rozkochały mnie one w sobie na dobre. Lubię, jak oprócz działania pielęgnacja łączy się z przyjemnością. I tak jest właśnie w przypadku kosmetyków tej marki. Gdy tylko pojawiła się w sklepie Matique nowość tej marki czyli miejski krem CC przeciw zanieczyszczeniom SPF 15 z kwasem hialuronowym musiałam sprawdzić go na swojej skórze.

      
    Co obiecuje producent? "Ten miejski krem CC chroniący przed zanieczyszczeniami  wyrównuje koloryt skóry, ukrywa niedoskonałości, takie jak poszarzała cera, zaczerwienienia, przebarwienia czy bladość. O udowodnionym naukowo działaniu chroniącym skórę przed miejskimi zanieczyszczeniami, zapychaniu porów czy stanom zapalnym. Szerokie spektrum ochrony UVA/UVB oraz głęboko nawilżający kwas hialuronowy. Krem CC MADARA CITY to po prostu must have dla każdej mieszkanki miast".


    Krem miejski CC to w moim odczuciu połączenie kremu z podkładem. Nie jest więc to w żadnym wypadku ciężki do nałożenia produkt. Wręcz przeciwnie. Konsystencja lekkiego kremu bardzo dobrze się rozsmarowuje na twarzy, po chwili dopasowuje się do karnacji skóry. Mój odcień Light Beige to w miarę jasny odcień. Bardzo dobrze kryje piegi i przebarwienia, ale bez efektu maski. Jak widać na zdjęciu idealnie wtapia się w skórę. Daje matowe wykończenie. Skóra wygląda zdecydowanie zdrowiej i jednolicie. Nie odcina się od szyi i nasady włosów. Zapach przyjemny, lekko pudrowy. Na zakończenie lekko omiatam twarz pudrem i ruszam na podbój miasta. Skóra po demakijażu jest w bardzo dobrej kondycji, krem nie zapycha i nie podrażnia skóry. Wygląda zdrowo i na wiosnę cieszę się gładką i wypoczętą skórą. Jestem tym kremem zachwycona, to dla mnie hit w tej kategorii kremów. Madara jeszcze raz udowodniła mi swoją jakość.
    Lubicie kremy CC?
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
    Skład:
    Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Dicaprylyl Carbonate CI 77499, Isoamyl Laurate, Ascorbyl Palmitate (Vitamin C), Zinc Oxide, Titanium Dioxide (CI 77891), Glycerin, Sorbitan Olivate, Beeswax, Lecithin, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Silica, Aqua, Cellulose, Hippophae Rhamnoides (Sea-buckthorn) Fruit Extract, Hypericum Perforatum (St. John's wort) Extract, Quercus Robur (Oak) Bark Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Sodium Chloride, Sorbitan Caprylate, Palmitic acid, Stearic Acid, Propanediol, Benzoic Acid, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Iron oxide CI77492, CI 77491 Sodium phytate, Tocopherol, Vanillin, Potassium Hydroxide 
     
     

    sobota, 21 kwietnia 2018

    Mokosh peeling solny do ciała pomarańcza z cynamonem

    Mokosh peeling solny do ciała pomarańcza z cynamonem zachwycił mnie od razu po przeczytaniu jego opisu w sklepie: "Peeling z soli z Morza Martwego o orientalnym zapachu pomarańczy z cynamonem zawiera masło shea oraz kompozycję cennych olei roślinnych: arganowego, jojoba, z wiesiołka, z marchewki i ze słodkich migdałów, które nawilżają i delikatnie natłuszczają skórę. Dodatkowo wspomniany olej z marchewki bogaty m.in. w witaminę A i karoteny odżywia, napina i uelastycznia skórę, zaś obecny w składzie macerat z kwiatów gorzkiej pomarańczy rewitalizuje ją, wygładza i łagodzi podrażnienia. Po użyciu peelingu skóra staje się napięta, gładka i miękka w dotyku." Czyż można się było oprzeć temu opisowi? 


    Stosowałam mnóstwo naturalnych peelingów i w mojej długiej już naturalnej drodze wiele z nich przewinęło się w mojej łazience. Ten peeling to mistrzostwo świata. Wszystko mnie w nim urzeka. Piękny żółty kolor, zapach oszałamiający czyli pomarańcze, cytrusy i cynamon. Mieszanka wybuchowa. Konsystencja miękka, bez problemu się nakłada, nie ucieka z palców i gładko sunie po skórze wyzwalając eksplozję przyjemności. Peeling nie jest mega ostry, raczej średni, dla mojej płytko unaczynionej skóry odpowiedni. Można także samemu dozować siłę tarcia. Pozostawia delikatną, ale nie tłustą warstewkę na skórze. Nie ma potrzeby nakładania balsamu na ciało. Skóra jest niesamowicie gładka i miękka, pachnie długo po użyciu peelingu pomarańczami. Cieszy oczy, nos i jego działanie w pełni mnie satysfakcjonuje. Uzależnia na długo. Dawno żaden peeling tak mnie nie zauroczył, jak ten. Zamknięty w szklanym odkręcanym słoju, który można wykorzystać także do innych samorobionych peelingów. Kocham, wielbię i polecam.
    Znacie to cudeńko?

    Pozdrowienia
    violka42
     
    Skład:
    Ingredients (INCI): Maris Sal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Jojoba Esters, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin**, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Parfum, Benzyl Alcohol*, Cinnamal*, Citral*, Citronellol*, Eugenol*, Geraniol*, Limonene*, Linalol*
    * Składnik kompozycji zapachowej
    ** Gliceryna jest pozyskiwana z oleju rzepakowego wolnego od GMO

     

    poniedziałek, 2 kwietnia 2018

    Ministerstwo Dobrego Mydła - hydrolat z róży, olej z nasion malin, olej z nasion śliwki

    Ministerstwo Dobrego Mydła fascynowało mnie od dawna. Miałam przyjemność poznać część tej wspaniałej ekipy, czyli pełnych pasji ludzi na pierwszych targach Ekotyków w Krakowie. Najwięcej czasu spędziłam właśnie przy ich stoisku. Te trzy wspaniałe kosmetyki niestety dawno się skończyły, ale mocno je uwielbiałam. Małe, szklane ciemne buteleczki kryją prawdziwe skarby.


    Hydrolat z ekologicznej róży damasceńskiej (Rosa Damascena) wzbogacony fermentem z rzodkwi (Raphanus Sativus) to cudowny różany i uzależniający hydrolat. Dla miłośników różanych aromatów to rarytas. Zapach róży prosto z krzaka. Pompka rozpyla idealnie mgiełkę na twarz, działa bez zarzutu przez cały czas. Teraz również dobrze się sprawuje i rozpyla wlany do buteleczki inny hydrolat. Hydrolat z róży doskonale nawilża, wykazuje działanie antyseptyczne, lekko napina skórę. Świetnie odświeża i koi moją skłonną do przesuszeń skórę. Uwielbiam. 
     
    Olej z nasion malin jest jednym z najciekawszych i zarazem najbardziej wszechstronnych olejów stosowanych w codziennej pielęgnacji skóry. Posiada nasienny, ziemisty aromat, który szybko utlenia się pozostawiając olej w postaci niemal bezzapachowej. Pachnie faktycznie olejowo, ale na skórę działa fantastycznie. Dobrze nawilża i ujędrnia, skóra jest miękka i gładka w dotyku. Nie ma podrażnień, skóra przesuszona i skłonna do alergii doceni jego działanie szczególnie. To taki opatrunek dla skóry, trzeba koniecznie mieć go w łazience.
     
    Olej z nasion śliwki ma tak wiele zastosowań, że nie sposób go nie kochać. Sprawdza się jako krem, olejek na końcówki włosów, olejek do paznokci, do ciała i włosów. Jest to lekki, szybko wchłaniający się olej o pięknym marcepanowym aromacie. Bogaty w kwas oleinowy, linolowy, witaminę E i antyoksydanty fantastycznie nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek. Idealnie koi i przynosi ulgę skórze suchej i podrażnionej. Obudowując płaszcz lipidowy skóry chroni ją przed utratą wody i działaniem czynników zewnętrznych. Stosowanie go to czysta przyjemność.
     

    Te trzy maluszki rozkochały mnie w asortymencie Ministerstwa Dobrego Mydła, muszę poznać koniecznie balsamy w sztyfcie i musy do ciała, że też nie wspomnę o mydełkach, których wybór jest naprawdę imponujący.
     
    Znacie kosmetyki tej marki?
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
     

    niedziela, 1 kwietnia 2018

    Wielkanoc

    Życzę wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w gronie rodzinnym. Niech otacza Was miłość, radość
     i spokój serca
    Viola

    poniedziałek, 26 marca 2018

    Lilla Mai ekologiczny szampon rozmarynowy

    Szampon rozmarynowy to pierwszy kosmetyk tej marki, jaki miałam okazję używać. Producent obiecuje, że "jest to delikatny szampon na bazie certyfikowanej przez ECOCERT i przeznaczony jest do wszystkich rodzajów włosów. Nie wysusza włosów i hamuje zbytnie przetłuszczanie się skóry głowy. Dzięki hydrolatowi rozmarynowemu pielęgnuje włosy i skórę głowy, stymuluje wzrost włosów i zwalcza łupież, posiada działanie regenerujące i antybakteryjne, wzmacnia mieszki włosowe, dzięki czemu włosy mniej wypadają. Żel z aloesu znajdujący się w szamponie jest bogaty w substancje biologicznie czynne, witaminy, fitosterole. Olejek rozmarynowy wzmacnia cebulki włosów, a olejek palmaroza posiada działanie nawilżające i regenerujące. Łagodne konserwanty nie podrażniają skóry i nie powodują uczulenia".
    Naczytałam się tyle różnych opinii o tym szamponie, że zdecydowałam się sprawdzić go na moich włosach.

     
    Szata graficzna marki również przyciąga moją uwagę. Niesamowicie mi się podoba. Szampon jest rzadki, spływa z dłoni, trzeba więc nauczyć się go dozować. Pachnie delikatnie ziołowo bardzo, bardzo przyjemnie. Wyczuwam zapach rozmarynu, ale nie jest to mocny zapach. Wszystko, co przeczytałam o tym szamponie to prawda. Po pierwsze niesamowicie plącze moje włosy. Wystarczy jednak dobra odżywka i po kłopocie. Po drugie działanie wynagradza wszystko. Mogę więc mu to plątanie wybaczyć. Skóra jest ukojona, żadnych podrażnień ani wysuszenia skóry nie zauważyłam. Włosy są cudnie odbite u nasady, po wysuszeniu błyszczą i są przyjemne w dotyku. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że przedłuża świeżość włosów. Mogłam je czasem umyć co drugi dzień, bo tak dobrze wyglądały. Jest to szampon, któremu warto powierzyć swoje włosy. Muszę przyznać, że Lilla Mai mnie ciekawi i pewnie niedługo skuszę się na inne kosmetyki tej marki.
     
    Znacie kosmetyki Lilla Mai?
     
    Pozdrowienia
    violka42
     
     
    Skład:
    Aqua, Decyl Glucoside*, Sodium Lauroyl Lactylate*(naturalne detergenty), Rosmarinus Officinalis Leaf Water (hydrolat rozmarynowy), Aloe Barbadensis Leaf Juice(Aloes), Glycerine, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Cymbopogon martinii Oil (olejek palmaroza), Rosmarinus officinalis Leaf Oil (olejek rozmarynowy), Limonene**, Linalool**, Geraniol**.
    **Naturalne składniki olejków eterycznych
    * składniki z certyfikatem ECOCERT.

    sobota, 24 marca 2018

    Coslys pianka do mycia twarzy z wodą różaną

    Coslys pianka do mycia twarzy z wodą różaną to kolejny kosmetyk tej marki, jaki stosuję. Bardzo lubię kosmetyki tej marki. Wiele z nich miałam okazję już poznać. Przyszła także pora na piankę. Do skomponowania kosmetyków Coslys stara się w szczególności wykorzystywać naturalne, rodzime składniki, pochodzące z francuskich ogrodów i tradycyjnych gospodarstw, wszystko po to aby w jak największym stopniu zapewnić równowagę w środowisku. Wszystkie produkty są certyfikowane przez ECOCERT. Pianki lubię stosować głównie rano do mycia skóry twarzy i zmywania pozostałości sebum oraz nocnej pielęgnacji. Sprawdzają się u mnie idealnie. Więcej rano mi nie potrzeba.

     
    Pianka tej marki to oczyszczająca pianka na bazie wody różanej bio, którą to wodę uwielbiam w codziennej higienie. Została ona także wzbogacona o pochodzący z upraw ekologicznych sok z liści aloesu dzięki temu idealna jest do skóry suchej i wrażliwej. Pianka posiada lekką konsystencję i bardzo delikatny i przyjemny zapach. Zmywam ją ciepłą wodą, skóra jest oczyszczona, gładka i miękka w dotyku. Nie ma podrażnień ani uczucia ściągnięcia skóry. Następnie przystępuję do nakładania codziennej pielęgnacji.
    Zaletą tej pianki jest  też wydajność, z czego zresztą pianki słyną. Posłuży więc dłużej. Marka Coslys ma wiele ciekawych kosmetyków zarówno do twarzy jak i do włosów, można je kupić między innymi w sklepie Matique.
    Stosujecie pianki do twarzy?
     

    Pozdrowienia
    violka42
     
    Skład:
    Aqua (water), rosa damascena flower water* (organic hip rose floral water), cocamidopropyl betaine (amphoteric surfactant from coco and palm kernel oil), glycerin (vegetable glycerin), aloe barbadensis leaf juice* (organic aloe vera), sodium lauryl glucose carboxylate (anionic surfactant on sugar base), lauryl glucoside (anionic surfactant on sugar base), sodium chloride (salt), potassium olivate* (soap from organic olive oil), potassium palm kernelate* (soap from organic palm kernel oil), sucrose cocoate (non ionic surfactant on sugar base), bisabolol (natural bisabolol from candeia essential oil), pelargonimum graveolens oil* (organic geranium essential oil) alcohol (alcool), tetrasodium glutamate diacetate (sequestrent), potassium hydroxide (and) sodium hydroxide (PH balancers), benzyl alcohol (and) sodium benzoate (preservative systems), citronellol (and) geraniol (and) linalool (ingredients from essential oils).

    *składniki pochodzące z upraw ekologicznych