wtorek, 13 lutego 2018

Miłość róży ma imię...

Kocham róże i różane kosmetyki. Ten uzależniający, bardzo kobiecy i otulający zapach sprawia, że nie sposób przejść mi obok różanych kosmetyków obojętnie. Uwielbiam. Doceniłam go dopiero, kiedy przeszłam na naturalną drogę. Woda różana idealnie sprawdza się w pielęgnacji dojrzałej i suchej skóry. Dobrze nawilża, regeneruje i wygładza skórę. Nie może jej zabraknąć w mojej pielęgnacji. Używam również innych hydrolatów, ale różany to mój ulubiony.
 
 
Na zdjęciu:
e-Fiore krem Rosa Damascena
Ministerstwo Dobrego Mydła woda różana
Labolatorium Cosmeceuticum hydrolat z róży
Mokosh hydrolat róża
Make Me Bio krem Garden Roses
Biolove masło do ciała
 
Część z powyższych kosmetyków zużyłam, część używam lub niedługo zacznę. Jest moc. Mam nadzieję, że również uwielbiacie kosmetyki z różą w tle. Jutro Walentynki, życzę Wam dużo miłości wszak miłość niejedno ma imię...

 
Pozdrowienia
violka42

wtorek, 30 stycznia 2018

Naturalnie z pudełka edycja styczeń 2018

Z reguły pudełkom kosmetycznym mówię "nie", ale jak się okazuje każda reguła ma swój wyjątek. Tak też okazało się w moim przypadku. Długi czas opierałam się wszelakim kosmetycznym pudełkom. Wolałam mieć wpływ na to, co kupuję i wybieram i nadal wolę. Jednak grudzień, ten magiczny miesiąc w roku sprawił, że zapragnęłam niespodzianki, czegoś, na co będę czekać nie wiedząc, co jest do końca w środku. Muszę przyznać, że ten moment oczekiwania i otwierania pudełka jest bardzo przyjemny. I tym sposobem zamówiłam Naturalnie z pudełka.


W środku znalazłam: 
- krem do twarzy przeciwzmarszczkowo - wygładzający polskiej firmy Harmonique,
- żel do higieny intymnej GoCranberry od polskiej firmy NOVA Kosmetyki,
- nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim polskiej firmy Polny Warkocz,
- ręcznie wyrabiane mydło od polskiej firmy Manufaktura Kosmetyków Naturalnych MEWA. 
 
Podoba mi się to, że w pudełku znalazły się nowości i polskie marki. Nie miałam pojęcia o manufakturze kosmetyków naturalnych MEWA. Cieszę się, że mogę poznać ich cudnie pachnące mydło węgiel.
Z pudełka jestem bardzo zadowolona. Zrobiłam sobie kolejny kosmetyczny prezent.
Znacie moje nowości?
 
Pozdrowienia
violka42

 
 

niedziela, 28 stycznia 2018

D’ALCHEMY koncentrat pod oczy, płyn micelarny i regenerujący olejek do twarzy

Nowa marka kosmetyków naturalnych D’ALCHEMY o działaniu anty-aging zauroczyła mnie od pierwszego wejrzenia. Urzekła mnie filozofia marki. Naturalne i organiczne składniki o holistycznym działaniu mają zapewnić spektakularne efekty na skórze. Co mnie urzekło? Preparaty D’ALCHEMY powstają z roślin uprawianych metodami ekologicznymi lub dziko rosnących na terenach ekologicznie czystych. Potwierdzają to m.in. certyfikaty organiczności surowców naturalnych, przyznawanymi przez niezależne instytucje międzynarodowe. Opakowania z biofotonicznego szkła, zapewniają bezpieczeństwo i przedłużają trwałość produktom. 
 

W kosmetykach D’ALCHEMY nie ma miejsca na składniki nieistotne. Każdy składnik kosmetyku przyczynia się do skuteczności jego działania. Nawet nośnik, w którym rozpuszczone są substancje aktywne – w innych kosmetykach naturalnych jest to zazwyczaj woda – w D’ALCHEMY jest hydrolatem roślinnym, czyli naturalnym wyciągiem z substancji, krążących wcześniej w roślinach, zawierającym niewielkie ilości naturalnych soli mineralnych oraz olejów eterycznych. Hydrolat - jako nośnik - jest więc również składnikiem aktywnym. Ponieważ D’ALCHEMY jest firmą innowacyjną, której celem jest produkcja wyłącznie naturalnych i jednocześnie skutecznych preparatów, poza tradycyjnymi badaniami produkty są poddawane także badaniom pionierskim, nie stosowanym dotychczas w przemyśle kosmetycznym, czyli badaniom ich „biowitalności”. Biowitalność jest pojęciem, które dopiero niedawno zaczęło tworzyć podstawy naukowe, choć intuicyjnie znane jest ludziom od tysiącleci. Dlaczego niektóre produkty są „dobre” dla człowieka, a inne „złe”? Dlaczego zdrowie i kondycja organizmu w tak dużym stopniu zależy od tego, co pobiera nasz organizm? Przyznam, że te aspekty bardzo mnie zainteresowały. Więcej informacji o samej marce i jej filozofii znajdziecie tutaj.
 
 
Poznawanie marki zaczynam od kremu pod oczy, bo ta strefa ma u mnie pielęgnacyjny priorytet. Wiele wymagam od kosmetyków pod oczy. Z racji wieku i wady wzroku ta strefa ma u mnie szczególne wymagania. Zmarszczki mimiczne, cienie, brak snu i zmęczenie właśnie w tej strefie widać najbardziej.

  
Koncentrat pod oczy niwelujący oznaki starzenia klik uwodzi od pierwszego kontaktu. Konsystencja masełkowa czyli taka, jaką lubię najbardziej z pozoru wydaje się gęsta i ciężka, po kontakcie ze skórą zmienia się w aksamitną i gładko sunie po skórze. Delikatnie wklepuję krem, skóra staje się jedwabista i aksamitnie gładka. Cudo. Wchłania się bardzo dobrze, daje niesamowite uczucie komfortu, nawilżenia i odżywienia. Aplikacji towarzyszy bardzo przyjemny ziołowo-słodki zapach. Krem zapewnia mi wszystko czego oczekiwałam od tego typu kosmetyków. Nie podrażnia, zmniejsza cienie, w widoczny sposób spłyca zmarszczki, są jak gdyby wypchnięte na zewnątrz, oczywiście nie znikły zupełnie, ale stały się mniej widoczne. W lustrze widzę młodszą twarz. Zaznaczam, że jest to krem do skóry dojrzałej czyli takiej jak moja. I ja ten efekt widzę. To, co mnie najbardziej urzeka w tym kremie to efekt tak zwanego "wypoczętego oka". Niewiele kremów mi to zapewniało. To sprawia, że jest to jeden z najlepszych kremów pod oczy, jaki stosowałam. Niezaprzeczalny hit.
 

SKŁAD:
ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER WATER*, HAMAMELIS VIRGINIANIA (WITCH HAZEL) LEAF WATER*, GLYCERYL STEARATE*, PROPANEDIOL*, POLYGLYCERYL-3-CETYL ETHER OLIVATE SUCCINATE*, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER*, SHOREA STENOPTERA SEED BUTTER*, ISOPROPYL ISOSTEARATE*, CETEARYL ALCOHOL*, AQUA*, GLYCERIN*, LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED OIL*, ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL*, SODIUM STEAROYL GLUTAMATE*, ROSA MOSCHATA (MUSK ROSE) SEED OIL*, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL*, MAURITIA FLEXUOSA (BURITI) FRUIT OIL*, TOCOPHEROL*, HAMAMELIS VIRGINIANA (WITCH HAZEL) LEAF EXTRACT*, HYPERICUM PERFORATUM (SAINT JOHN'S WORT) FLOWER EXTRACT*, CALENDULA OFFICINALIS (MARIGOLD) FLOWER EXTRACT*, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT*, AESCULUS HIPPOCASTANUM (HORSE CHESTNUT) SEED EXTRACT*, MALVA SYLVESTRIS (MALLOW) FLOWER EXTRACT*, TILIA PLATYPHYLLOS (LINDEN) FLOWER EXTRACT*, MENTA PIPERITA (PEPPERMINT) LEAF EXTRACT*, ACHILLEA MILLEFOLIUM (YARROW) FLOWER EXTRACT*, GARDENIA TAHITENSIS FLOWER EXTRACT*, CHLORELLA VULGARIS (GREEN ALGAE) EXTRACT*, BENZYL ALCOHOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE*, ROSA DAMASCENA (DAMASK ROSE) FLOWER OIL**, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) OIL**, PARFUME**, LAVANDULA STOECHAS (LAVENDER) EXTRACT*, SALICYLIC ACID, SODIUM PHYTATE*, CITRIC ACID*, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, GLUCONOLACTONE*, CALCIUM GLUCONATE, TOCOPHEROL*, SORBIC ACID, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) OIL*, BETA-SITOSTEROL*, SQUALENE*, SODIUM HYDROXIDE, ALCOHOL, CITRAL***, CITRONELLOL***, EUGENOL***, FARNESOL***, GERANIOL***, LIMONENE***, LINALOOL***

Uzupełnieniem pielęgnacji tej marki był jeszcze płyn micelarny i  regenerujący olejek do twarzy w wersji podróżnej. Płyn micelarny oparty na hydrolacie różanym (moim ulubionym) uwodzi delikatnym różanym zapachem. Niesamowicie relaksuje i odpręża. Zmywa makijaż bez zarzutu. Skóra jest idealnie oczyszczona i przygotowana do dalszej pielęgnacji. Stosowałam ten płyn tylko do demakijażu oczu, bo do twarzy mam dużo innych kosmetyków i po prostu było mi go szkoda. To kosmetyk, za którym już tęsknię.
Intensywnie regenerujący olejek do twarzy wyposażony w pipetkę bez problemu dozuje wystarczającą ilość produktu. Jest to olejek z gatunku tych mniej tłustych. Wchłania się w miarę dobrze, pachnie mocno ziołowo, ja lubię takie zapachy, odprężają mnie i relaksują. To, co robi ten olejek to magia. Skóra jest niesamowicie gładka, sprężysta i wygładzona. Lekko napina i wyrównuje koloryt. Szkoda, że już się skończył. Zarówno płyn micelarny jak i olejek sprawdziły się u mnie rewelacyjnie, zasługują na zakup pełnowymiarowego opakowania.
Muszę przyznać, że kosmetyki D’ALCHEMY zaskoczyły mnie działaniem, niesamowitym komfortem stosowania i bogactwem nieoczywistych uwodzących zapachów. 
Znacie kosmetyki D’ALCHEMY?
 
Pozdrowienia
violka42
 

czwartek, 18 stycznia 2018

Sylveco ziołowy płyn do płukania jamy ustnej

Higiena jamy ustnej jest dla mnie bardzo ważna. Wybieram sprawdzone produkty czasem też szukam opinii w sieci. I tak trafiłam na hypoalergiczny, naturalny płyn przeznaczony do codziennej higieny jamy ustnej od Sylveco. Ważne jest dla mnie również, to, że jest on ogólnie dostępny i w dodatku można go kupić korzystając z promocji w przystępnej cenie.
 
 
To płyn "bogaty w ziołowe ekstrakty (szałwia, mięta, rozmaryn, goździki) oraz łagodzącą alantoinę. Szybko i skutecznie oczyszcza z resztek pokarmowych, a dzięki zawartości olejku eterycznego z mięty pieprzowej mocno odświeża oddech i zapobiega powstawaniu osadu. Jest preparatem bez dodatku alkoholu, nie podrażnia błony śluzowej, wrażliwych dziąseł i zębów. Ksylitol (cukier brzozowy) wspomaga remineralizację szkliwa, pozwala utrzymać prawidłowe pH, dzięki czemu płyn jest pomocny w profilaktyce próchnicy".
 
Płyn ma pojemność 500 ml, odpowiada mi jego miętowo-ziołowy lekko słodkawy smak, w moim odczuciu dość mocny. Skutecznie odświeża oddech na dłuższy czas. Dba o dziąsła, nie podrażnia, nie zawiera alkoholu, co jest istotne, jeśli szukamy płynu dla całej rodziny. Płyn do płukania jamy ustnej zachwycił mnie na tyle, że na razie nie szukam już innego. Jeśli szukacie płynu do higieny jamy ustnej o dobrym składzie warto spróbować właśnie ten od Sylveco.
 
Ciekawa jestem, jakie płyny do płukania jamy ustnej wybieracie?
 
Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Aqua, Glycerin, Sodium Bicarbonate, Xylitol, Salvia Officinalis Leaf Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Eugenia Caryophyllus Flower Extract, Allantoin, Sodium Benzoate, Citric Acid, Cocamidopropyl Betaine, Mentha Piperita Oil.

niedziela, 14 stycznia 2018

Kosmetyczne hity 2017 roku

Najwyższy już czas przedstawić kosmetyczne hity ubiegłego roku. W roku 2017 również poznałam wiele ciekawych i skutecznych kosmetyków. Wybór tych najlepszych nie był jak zawsze łatwy. Jak zwykle stosuję zasadę, że wybieram te, które mnie oczarowały od pierwszego spojrzenia lub użycia oraz nie pozwoliły o sobie zapomnieć.
 
Lovely Day serum nawilżające Hyaluron+Bloom Tropical Hydration klik
 
 
Serum ma lekko żelową konsystencję, jest prawie bezbarwne o przyjemnym bardzo delikatnym zapachu. Serum łatwo nakłada się na skórę, szybko się wchłania i nie pozostawia klejącej warstwy na skórze. Od razu po nałożeniu czuć niesamowity komfort. Nawilżenie jest odczuwalne niemal od razu.
 
Pony Hütchen dezodorant w kremie a perfect match(a) klik
 
 
Dezodorant zamknięty w uroczym pudełeczku skrywa cudownie pachnący krem. Zapach rześki, zielony i świeży z nutą cytrusową zachwyca. Krem jest miękki w dotyku, bez problemu nakłada się na palec. Niewielka ilość wystarcza na jedną aplikację. Jest zachwyt.
 
Phenome szampon REBALANCE przywracający równowagę skóry głowy klik
 
 
Szampon o barwie karmelowej urzeka na początku zapachem. To piękny wręcz cudowny zapach mięty. Działa od razu pobudzająco. Pieni się dość dobrze, wystarczy niewielka ilość by pokryć włosy, co wpływa korzystnie na jego wydajność. Włosy podczas mycia są gładkie i nie splątane. To jeden z niewielu szamponów, który w zupełności nie plącze moich włosów. Wręcz są po spłukaniu gładkie. Skóra głowy jest ukojona i odświeżona i to na skórze głowy wyczuwam. Szampon REBALANCE to najlepszy szampon do włosów, jaki do tej pory stosowałam. 

NATURATIV bogate masło do ciała Home SPA klik

 
Masło ma idealną dla mnie konsystencję, jest miękkie, śliskie i przyjemnie sunie po skórze pozostawiając aromat ziołowo-cytrusowy, dla mnie niesamowicie przyjemny i odprężający. Z przyjemnością zamykałam się w łazience dla chwil pełnych relaksu i skutecznej pielęgnacji. Bogate masło do ciała było dla mnie idealne. 

Argital krem antycellulitowy Florange klik


Krem antycellulitowy to niesamowita przyjemność stosowania. To, co zaskoczyło mnie od razu to fakt, że skóra ciała jest  po aplikacji przyjemnie napięta. Po dłuższym stosowaniu ciało jest gładkie, napięte i jędrniejsze. Muszę przyznać, że w kategorii kosmetyków do specjalistycznej pielęgnacji ciała krem Argital to mój faworyt. Wszystko mi się w nim podoba: gęsta konsystencja gładko sunąca po skórze, miły ziołowo-pomarańczowy zapach, miękka tuba ułatwiająca aplikację i oczywiście działanie. To jeden z tych kosmetyków, kiedy widząc kończące się opakowanie już zaczynamy za nim tęsknić.

SO’BiO etic przeciwzmarszczkowy krem na noc Immortele klik


Krem zawiera między innymi olejek eteryczny i wodę kwiatową z kocanek, które stymulują odnowę komórkową i syntezę kolagenu. Bardzo lubię kosmetyki z kocanką, dobrze służą mojej skórze. W mojej nocnej pielęgnacji dobrze się sprawdzają. Marka SO’BiO etic to jedna z moich ulubionych marek kosmetyków naturalnych.

Resibo klik
 

Niewątpliwie kosmetycznym odkryciem ubiegłego roku była marka Resibo. Resibo skradło moje naturalne serce od razu po otrzymaniu zamówienia. Jest radość od pierwszego wejrzenia i miłość od pierwszego użycia. Zabrakło czasu na podzielenie się wrażeniami, ale nadrobię to w tym roku.W tym roku zamierzam również poznać nowe marki, bo naturalna droga jest niezwykle przyjemna i pełna kosmetycznych perełek. Znacie moje kosmetyczne hity? 

Pozdrowienia
violka42
 

niedziela, 31 grudnia 2017

Wspaniałego Nowego Roku

Życzę Wam Kochani wspaniałego Nowego Roku, spełnienia najskrytszych marzeń, realizacji celów i planów i wiele miłości, bo miłość wszystko może i wszystko znosi, pamiętajcie o sobie w tym zabieganym życiu, zwolnijcie i łapcie każdy dzień.
violka42 

sobota, 30 grudnia 2017

Kosmetyczne nowości ostatnich miesięcy

Grudzień, mój ulubiony miesiąc w roku dobiega końca. To miesiąc pełen promocji, prezentów, zakupów i nowości. Dawno nie było postu z nowościami kosmetycznymi, dlatego oprócz  prezentów gwiazdkowych pokażę Wam również, co kupiłam w ostatnim kwartale roku.  Wiele z tych nowości już denkuję lub jestem w trakcie używania. Recenzje niebawem się ukażą. To takie podsumowanie nowości minionych miesięcy. W Nowy Rok wchodzę z nowymi markami i już się cieszę na ich poznawanie. Zacznę oczywiście od prezentów gwiazdkowych.
 
  
Moja najwspanialsza siostra na świecie wie, co lubię. Marki, które bardzo chciałam poznać czyli Hagi, Mokosh, 4Szpaki, Alkemie i Chic Chiq beauty cieszą moje oczy i zmysły. W tle poradnik o brafittingu czyli lifting piersi bez skalpela.
 
 
Ponoć najlepsze prezenty to te, które sami sobie podarujemy. Zgodnie z tą zasadą obdarowałam się zestawem miniatur KOI Cosmetics. Od dawna im się przyglądałam i wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, by u mnie zagościły. Święta to był idealny moment. Miniatury mają pojemność 15 ml, krem pod oczy 5 ml. Można więc wyrobić sobie zdanie o marce. Opakowania śliczne, jestem zauroczona.
 
 
Ekozuzu nagrodziło mnie jako osobę najbardziej zaangażowaną na ich profilu. Mogłam wybrać kosmetyki z ich sklepu. Wybrałam oczywiście markę, której nie znam czyli BEMA. Serum liftingujące oraz tonik witaminowy już cieszą mnie niezmiernie.

 
Zakupy ostatniego kwartału to powrót do ulubionych marek. Resibo tonik i peeling, Weleda emulsja do mycia twarzy i dwa kremy do rąk, jeden z granatem, drugi migdałowy. Płyn micelarny do skóry dojrzałej Vianek był dodatkiem do gazety. Hydrolat makowy i mydło do mycia włosów 4Szpaki to efekt poznawania nowych marek. Powiem Wam, że hydrolatem makowym mnie kupili. Kocham.
Znacie moje nowości?
 
Pozdrowienia
violka42