poniedziałek, 23 kwietnia 2018

MADARA CITY ANTI POLLUTION miejski krem CC przeciw zanieczyszczeniom SPF 15 z kwasem hialuronowym Light beige

Madara to jakość na najwyższym poziomie. To jedna z moich ulubionych marek kosmetyków naturalnych. Mnie kosmetyki tej marki nigdy nie zawiodły dlatego wybieram je świadomie i z pełnym zaufaniem. Uwielbiam te kosmetyki za jakość działania, konsystencję, zapach i opakowania. Rozkochały mnie one w sobie na dobre. Lubię, jak oprócz działania pielęgnacja łączy się z przyjemnością. I tak jest właśnie w przypadku kosmetyków tej marki. Gdy tylko pojawiła się w sklepie Matique nowość tej marki czyli miejski krem CC przeciw zanieczyszczeniom SPF 15 z kwasem hialuronowym musiałam sprawdzić go na swojej skórze.

  
Co obiecuje producent? "Ten miejski krem CC chroniący przed zanieczyszczeniami  wyrównuje koloryt skóry, ukrywa niedoskonałości, takie jak poszarzała cera, zaczerwienienia, przebarwienia czy bladość. O udowodnionym naukowo działaniu chroniącym skórę przed miejskimi zanieczyszczeniami, zapychaniu porów czy stanom zapalnym. Szerokie spektrum ochrony UVA/UVB oraz głęboko nawilżający kwas hialuronowy. Krem CC MADARA CITY to po prostu must have dla każdej mieszkanki miast".


Krem miejski CC to w moim odczuciu połączenie kremu z podkładem. Nie jest więc to w żadnym wypadku ciężki do nałożenia produkt. Wręcz przeciwnie. Konsystencja lekkiego kremu bardzo dobrze się rozsmarowuje na twarzy, po chwili dopasowuje się do karnacji skóry. Mój odcień Light Beige to w miarę jasny odcień. Bardzo dobrze kryje piegi i przebarwienia, ale bez efektu maski. Jak widać na zdjęciu idealnie wtapia się w skórę. Daje matowe wykończenie. Skóra wygląda zdecydowanie zdrowiej i jednolicie. Nie odcina się od szyi i nasady włosów. Zapach przyjemny, lekko pudrowy. Na zakończenie lekko omiatam twarz pudrem i ruszam na podbój miasta. Skóra po demakijażu jest w bardzo dobrej kondycji, krem nie zapycha i nie podrażnia skóry. Wygląda zdrowo i na wiosnę cieszę się gładką i wypoczętą skórą. Jestem tym kremem zachwycona, to dla mnie hit w tej kategorii kremów. Madara jeszcze raz udowodniła mi swoją jakość.
Lubicie kremy CC?
 
Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Dicaprylyl Carbonate CI 77499, Isoamyl Laurate, Ascorbyl Palmitate (Vitamin C), Zinc Oxide, Titanium Dioxide (CI 77891), Glycerin, Sorbitan Olivate, Beeswax, Lecithin, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Silica, Aqua, Cellulose, Hippophae Rhamnoides (Sea-buckthorn) Fruit Extract, Hypericum Perforatum (St. John's wort) Extract, Quercus Robur (Oak) Bark Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Sodium Chloride, Sorbitan Caprylate, Palmitic acid, Stearic Acid, Propanediol, Benzoic Acid, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Sodium Hyaluronate, Iron oxide CI77492, CI 77491 Sodium phytate, Tocopherol, Vanillin, Potassium Hydroxide 
 
 

sobota, 21 kwietnia 2018

Mokosh peeling solny do ciała pomarańcza z cynamonem

Mokosh peeling solny do ciała pomarańcza z cynamonem zachwycił mnie od razu po przeczytaniu jego opisu w sklepie: "Peeling z soli z Morza Martwego o orientalnym zapachu pomarańczy z cynamonem zawiera masło shea oraz kompozycję cennych olei roślinnych: arganowego, jojoba, z wiesiołka, z marchewki i ze słodkich migdałów, które nawilżają i delikatnie natłuszczają skórę. Dodatkowo wspomniany olej z marchewki bogaty m.in. w witaminę A i karoteny odżywia, napina i uelastycznia skórę, zaś obecny w składzie macerat z kwiatów gorzkiej pomarańczy rewitalizuje ją, wygładza i łagodzi podrażnienia. Po użyciu peelingu skóra staje się napięta, gładka i miękka w dotyku." Czyż można się było oprzeć temu opisowi? 


Stosowałam mnóstwo naturalnych peelingów i w mojej długiej już naturalnej drodze wiele z nich przewinęło się w mojej łazience. Ten peeling to mistrzostwo świata. Wszystko mnie w nim urzeka. Piękny żółty kolor, zapach oszałamiający czyli pomarańcze, cytrusy i cynamon. Mieszanka wybuchowa. Konsystencja miękka, bez problemu się nakłada, nie ucieka z palców i gładko sunie po skórze wyzwalając eksplozję przyjemności. Peeling nie jest mega ostry, raczej średni, dla mojej płytko unaczynionej skóry odpowiedni. Można także samemu dozować siłę tarcia. Pozostawia delikatną, ale nie tłustą warstewkę na skórze. Nie ma potrzeby nakładania balsamu na ciało. Skóra jest niesamowicie gładka i miękka, pachnie długo po użyciu peelingu pomarańczami. Cieszy oczy, nos i jego działanie w pełni mnie satysfakcjonuje. Uzależnia na długo. Dawno żaden peeling tak mnie nie zauroczył, jak ten. Zamknięty w szklanym odkręcanym słoju, który można wykorzystać także do innych samorobionych peelingów. Kocham, wielbię i polecam.
Znacie to cudeńko?

Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Ingredients (INCI): Maris Sal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Jojoba Esters, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin**, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopherol, Parfum, Benzyl Alcohol*, Cinnamal*, Citral*, Citronellol*, Eugenol*, Geraniol*, Limonene*, Linalol*
* Składnik kompozycji zapachowej
** Gliceryna jest pozyskiwana z oleju rzepakowego wolnego od GMO

 

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Ministerstwo Dobrego Mydła - hydrolat z róży, olej z nasion malin, olej z nasion śliwki

Ministerstwo Dobrego Mydła fascynowało mnie od dawna. Miałam przyjemność poznać część tej wspaniałej ekipy, czyli pełnych pasji ludzi na pierwszych targach Ekotyków w Krakowie. Najwięcej czasu spędziłam właśnie przy ich stoisku. Te trzy wspaniałe kosmetyki niestety dawno się skończyły, ale mocno je uwielbiałam. Małe, szklane ciemne buteleczki kryją prawdziwe skarby.


Hydrolat z ekologicznej róży damasceńskiej (Rosa Damascena) wzbogacony fermentem z rzodkwi (Raphanus Sativus) to cudowny różany i uzależniający hydrolat. Dla miłośników różanych aromatów to rarytas. Zapach róży prosto z krzaka. Pompka rozpyla idealnie mgiełkę na twarz, działa bez zarzutu przez cały czas. Teraz również dobrze się sprawuje i rozpyla wlany do buteleczki inny hydrolat. Hydrolat z róży doskonale nawilża, wykazuje działanie antyseptyczne, lekko napina skórę. Świetnie odświeża i koi moją skłonną do przesuszeń skórę. Uwielbiam. 
 
Olej z nasion malin jest jednym z najciekawszych i zarazem najbardziej wszechstronnych olejów stosowanych w codziennej pielęgnacji skóry. Posiada nasienny, ziemisty aromat, który szybko utlenia się pozostawiając olej w postaci niemal bezzapachowej. Pachnie faktycznie olejowo, ale na skórę działa fantastycznie. Dobrze nawilża i ujędrnia, skóra jest miękka i gładka w dotyku. Nie ma podrażnień, skóra przesuszona i skłonna do alergii doceni jego działanie szczególnie. To taki opatrunek dla skóry, trzeba koniecznie mieć go w łazience.
 
Olej z nasion śliwki ma tak wiele zastosowań, że nie sposób go nie kochać. Sprawdza się jako krem, olejek na końcówki włosów, olejek do paznokci, do ciała i włosów. Jest to lekki, szybko wchłaniający się olej o pięknym marcepanowym aromacie. Bogaty w kwas oleinowy, linolowy, witaminę E i antyoksydanty fantastycznie nawilża i odbudowuje uszkodzony naskórek. Idealnie koi i przynosi ulgę skórze suchej i podrażnionej. Obudowując płaszcz lipidowy skóry chroni ją przed utratą wody i działaniem czynników zewnętrznych. Stosowanie go to czysta przyjemność.
 

Te trzy maluszki rozkochały mnie w asortymencie Ministerstwa Dobrego Mydła, muszę poznać koniecznie balsamy w sztyfcie i musy do ciała, że też nie wspomnę o mydełkach, których wybór jest naprawdę imponujący.
 
Znacie kosmetyki tej marki?
 
Pozdrowienia
violka42
 
 

niedziela, 1 kwietnia 2018

Wielkanoc

Życzę wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych w gronie rodzinnym. Niech otacza Was miłość, radość
 i spokój serca
Viola

poniedziałek, 26 marca 2018

Lilla Mai ekologiczny szampon rozmarynowy

Szampon rozmarynowy to pierwszy kosmetyk tej marki, jaki miałam okazję używać. Producent obiecuje, że "jest to delikatny szampon na bazie certyfikowanej przez ECOCERT i przeznaczony jest do wszystkich rodzajów włosów. Nie wysusza włosów i hamuje zbytnie przetłuszczanie się skóry głowy. Dzięki hydrolatowi rozmarynowemu pielęgnuje włosy i skórę głowy, stymuluje wzrost włosów i zwalcza łupież, posiada działanie regenerujące i antybakteryjne, wzmacnia mieszki włosowe, dzięki czemu włosy mniej wypadają. Żel z aloesu znajdujący się w szamponie jest bogaty w substancje biologicznie czynne, witaminy, fitosterole. Olejek rozmarynowy wzmacnia cebulki włosów, a olejek palmaroza posiada działanie nawilżające i regenerujące. Łagodne konserwanty nie podrażniają skóry i nie powodują uczulenia".
Naczytałam się tyle różnych opinii o tym szamponie, że zdecydowałam się sprawdzić go na moich włosach.

 
Szata graficzna marki również przyciąga moją uwagę. Niesamowicie mi się podoba. Szampon jest rzadki, spływa z dłoni, trzeba więc nauczyć się go dozować. Pachnie delikatnie ziołowo bardzo, bardzo przyjemnie. Wyczuwam zapach rozmarynu, ale nie jest to mocny zapach. Wszystko, co przeczytałam o tym szamponie to prawda. Po pierwsze niesamowicie plącze moje włosy. Wystarczy jednak dobra odżywka i po kłopocie. Po drugie działanie wynagradza wszystko. Mogę więc mu to plątanie wybaczyć. Skóra jest ukojona, żadnych podrażnień ani wysuszenia skóry nie zauważyłam. Włosy są cudnie odbite u nasady, po wysuszeniu błyszczą i są przyjemne w dotyku. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że przedłuża świeżość włosów. Mogłam je czasem umyć co drugi dzień, bo tak dobrze wyglądały. Jest to szampon, któremu warto powierzyć swoje włosy. Muszę przyznać, że Lilla Mai mnie ciekawi i pewnie niedługo skuszę się na inne kosmetyki tej marki.
 
Znacie kosmetyki Lilla Mai?
 
Pozdrowienia
violka42
 
 
Skład:
Aqua, Decyl Glucoside*, Sodium Lauroyl Lactylate*(naturalne detergenty), Rosmarinus Officinalis Leaf Water (hydrolat rozmarynowy), Aloe Barbadensis Leaf Juice(Aloes), Glycerine, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Cymbopogon martinii Oil (olejek palmaroza), Rosmarinus officinalis Leaf Oil (olejek rozmarynowy), Limonene**, Linalool**, Geraniol**.
**Naturalne składniki olejków eterycznych
* składniki z certyfikatem ECOCERT.

sobota, 24 marca 2018

Coslys pianka do mycia twarzy z wodą różaną

Coslys pianka do mycia twarzy z wodą różaną to kolejny kosmetyk tej marki, jaki stosuję. Bardzo lubię kosmetyki tej marki. Wiele z nich miałam okazję już poznać. Przyszła także pora na piankę. Do skomponowania kosmetyków Coslys stara się w szczególności wykorzystywać naturalne, rodzime składniki, pochodzące z francuskich ogrodów i tradycyjnych gospodarstw, wszystko po to aby w jak największym stopniu zapewnić równowagę w środowisku. Wszystkie produkty są certyfikowane przez ECOCERT. Pianki lubię stosować głównie rano do mycia skóry twarzy i zmywania pozostałości sebum oraz nocnej pielęgnacji. Sprawdzają się u mnie idealnie. Więcej rano mi nie potrzeba.

 
Pianka tej marki to oczyszczająca pianka na bazie wody różanej bio, którą to wodę uwielbiam w codziennej higienie. Została ona także wzbogacona o pochodzący z upraw ekologicznych sok z liści aloesu dzięki temu idealna jest do skóry suchej i wrażliwej. Pianka posiada lekką konsystencję i bardzo delikatny i przyjemny zapach. Zmywam ją ciepłą wodą, skóra jest oczyszczona, gładka i miękka w dotyku. Nie ma podrażnień ani uczucia ściągnięcia skóry. Następnie przystępuję do nakładania codziennej pielęgnacji.
Zaletą tej pianki jest  też wydajność, z czego zresztą pianki słyną. Posłuży więc dłużej. Marka Coslys ma wiele ciekawych kosmetyków zarówno do twarzy jak i do włosów, można je kupić między innymi w sklepie Matique.
Stosujecie pianki do twarzy?
 

Pozdrowienia
violka42
 
Skład:
Aqua (water), rosa damascena flower water* (organic hip rose floral water), cocamidopropyl betaine (amphoteric surfactant from coco and palm kernel oil), glycerin (vegetable glycerin), aloe barbadensis leaf juice* (organic aloe vera), sodium lauryl glucose carboxylate (anionic surfactant on sugar base), lauryl glucoside (anionic surfactant on sugar base), sodium chloride (salt), potassium olivate* (soap from organic olive oil), potassium palm kernelate* (soap from organic palm kernel oil), sucrose cocoate (non ionic surfactant on sugar base), bisabolol (natural bisabolol from candeia essential oil), pelargonimum graveolens oil* (organic geranium essential oil) alcohol (alcool), tetrasodium glutamate diacetate (sequestrent), potassium hydroxide (and) sodium hydroxide (PH balancers), benzyl alcohol (and) sodium benzoate (preservative systems), citronellol (and) geraniol (and) linalool (ingredients from essential oils).

*składniki pochodzące z upraw ekologicznych

 

sobota, 10 marca 2018

Naturalnie z pudełka edycja marzec 2018

Naturalnie z pudełka edycja marzec 2018 to moje kolejne pudełko. Jestem z niego bardzo zadowolona. Są to kosmetyki, których nie znam, mam więc szansę poznać nowe kosmetyki.

 
Zawartość marcowego Naturalnie z pudełka to szampon Derma, mydło w paście do mycia twarzy Kostka mydła, bronzer Pixie Cosmetics, rozświetlacz Neauty Minerals oraz maseczka Cafe mimi. Znacie te kosmetyki?

Pozdrowienia
violka42